Zaradniak po raz piąty I tak szef koźmińskiej rady wydaje się być etatowy. Na jej czele znowu i to po raz piąty z rzędu stanął Justyn Zaradniak, oczywiście z SIO. Co złośliwsi powiadają, że tak już będzie do jego samorządowej emerytury. Nie miał nawet kontrkandydata, który ośmieliłby się strącić go z tronu. To zdaje się w Koźminie głębszy problem, bo włodarz też od lat z nikim w szranki nie staje, bo ponoć „jeszcze się taki nie zrodził, co by Bratborskiemu w walce o fotel burmistrza zagroził”. Z kolei wiceprzewodniczącym rady został Konrad Tomczak z SIO. Wygrał bratobójczy bój z kolegą z formacji – Wojciechem Dykcikiem.
Zamiana i coś na łez otarcie Adam Grzelak, gwoli wyjaśnienia z SIO, przez minione cztery lata patrzył władzy na ręce, sterując komisją rewizyjną. Teraz zamienił stołeczek i pokieruje budżetówką. PSL-owski rodzynek - Hieronim Gabryelczyk – dostał na otarcie łez, komisję społeczną. W końcu ludowcy to koalicjanci SIO w powiecie, więc nie wypadało tak kolegi spod znaku zielonej koniczynki nie zauważyć.
Będzie opozycja? Komisję rewizyjną oddano w ręce Jacka Zawodnego z „Wspólnie dla Koźmina”. To teoretycznie opozycja, mieli mieć nawet swojego kandydata na burmistrza, ale jak zwykle nie wyszło. Tym sposobem podzielono stołki w radzie. Każda formacja dostał coś dla siebie, tylko jednoosobowe OPS – musi obejść się smakiem. W tzw. praniu zaś okaże się czy w tej radzie zrodzi się wreszcie, jeśli już nie twarda, to chociaż jakakolwiek opozycja. Zapowiedzi są. (es)