reklama

Pasje: Leśnik, myśliwy i miłośnik przyrody

Opublikowano:
Autor: Redakcja

Pasje: Leśnik, myśliwy i miłośnik przyrody - Zdjęcie główne
Udostępnij na:
Facebook
Wiadomości

- Jestem leśniczym, myśliwym, hoduję psy rasy gończy polski, uwielbiam konie duże samochody a po godzinach pływam kajakiem i wypożyczam kajaki na spływy. O czym chce pan porozmawiać? – zaczął Marcin Woźniak. O łowiectwie – mówię. Bo choć myśliwi nie mają dobrej prasy, to pan Marcin jest tym, który rozumie cały organizm, jakim jest ekosystem leśny i stara się, aby społeczeństwo nie skreślało przedwcześnie zasadności istnienia kół łowieckich i samej idei łowiectwa.

Marcin Woźniak ze Zdun miał do czynienia z lasem od dziecka. Jego dziadek był myśliwym. Myśliwym był też jego ojciec. - Co nie znaczy, że ja będę namawiał swoje dzieci do tego samego. Jeśli zainteresują się tak samo jak ja, nie będę robił przeszkód. Ale jeśli nie będą czuły tego, co ja jako dziecko, to nie będę ich na siłę namawiał – mówi 37-latek ze Zdun. W wieku 16 lat poszedł do technikum leśnego i swoją karierę zawodową też związał z lasem. Dziś pracuje jako leśniczy w leśnictwie „Lila” Nadleśnictwa Krotoszyn.

- Łowiectwo to coś, co wyniosłem z domu. A dzięki temu, że jestem myśliwym, to ja i moja rodzina jemy zdrowe mięso. Przez to, że jestem myśliwym, a przede wszystkim leśnikiem, rozumiem całokształt tej układanki zwanej gospodarką łowiecką – mówi Marcin Woźniak.

I wskazuje, że pasja pojawiła się dlatego, że wypady do lasu – nawet gdy nie kończyły się upolowaniem zwierzyny – zawsze były czasem, który spędzał z ojcem na łonie przyrody. - To było coś, co stworzyło między mną i ojcem silną więź – przyznaje.

A o łowiectwie mówi tak.

- Ta machina ruszyła tysiące lat temu, kiedy człowiek zaczął dostosowywać Ziemię pod siebie. Polowanie jest i w sztuce, i w muzyce, i w literaturze. To element naszej kultury, tradycji, ale też gospodarki. Jako leśniczy widzę na co dzień ten złożony organizm i jest mi może łatwiej zrozumieć ideę polowania – mówi.

A jak odnosi się do niekorzystnej opinii, jaką mają myśliwi?

- Rozumiem, że w środowisku myśliwych zdarzają się sytuacje patologiczne. Ale zdarzają się one również wśród policjantów, czy dziennikarzy, więc nie można wrzucać wszystkich do jednego worka. Ale nie mogę też ręczyć za wszystkich, bo niekorzystne opinie nie biorą się z powietrza. Ojciec zawsze uczył mnie szacunku do zwierzęcia. Mawiał, że życie zwierzęcia to również moje życie. Ważna jest też świadomość tego, że dzięki myśliwym jesteśmy bezpieczni w miastach, bo nie dalej jak trzy lata temu po Zdunach chodziła locha z młodymi. Wywołało to niepokój wśród mieszkańców. Jest bowiem tak jeśli np. dzików jest za dużo, zaczynają wkraczać na nasz teren i to też jest powód, dla którego dokonuje się regulacji, poprzez odstrzał – mówi myśliwy.

Myśliwi regulują liczebność populacji, a dzięki temu jest dostęp do mięsa dzikich zwierząt. Niewielu wie, że przychody z eksportu polskiej dziczyzny są przeznaczane na pokrycie szkód, jakie w rolnictwie powoduje dzika zwierzyna. Na stoły trafia część tego, co zostaje upolowane. - Nie można polować na co się chce i kiedy się chce. Są ściśle określone okresy, w których można dokonywać odstrzału w określonej liczbie sztuk. To nie tak, że weźmie się broń w dowolnej chwili i jedzie się do lasu postrzelać – wskazuje zdunowianin..

Choć myśliwi nie mają dobrej prasy, to dziczyzna ma ją od zawsze. Nie posiadając wad zwierząt rzeźnych, ma ich wszystkie zalety. I żadnych antybiotyków, hormonów wzrostu, niewiele tłuszczu, doskonałej jakości białko. - Między innymi dlatego uprawiam łowiectwo, aby mieć z tego realne korzyści – czyli zdrowe mięso. Gdyby społeczeństwo korzystało z dóbr natury, jedząc to co naprawdę zdrowe, rozumieliby lepiej myśliwych, tak jak to jest w Skandynawii czy Stanach Zjednoczonych. Tam ludzie łowią ryby i polują w głównej mierze ze względów konsumpcyjnych. Bo łowiectwo jako sport dla mnie nie istnieje. Turystyka łowiecka nie jest w moim stylu, choć jestem z nią związany po części zawodowo – opowiada Marcin Woźniak.

Hodowla psów rasy gończy polski też wzięła się z jego pasji łowieckiej. - Psy pomagają mi w wykonywaniu moich obowiązków służbowych i nie tylko. Przykładowo jeśli zwierzę jest ranne, to trzeba dołożyć wszelkich starań, aby w jak najkrótszym czasie skrócić mu cierpienie. Pies jest w stanie szybko zlokalizować takie zwierzę – mówi leśniczy.

Polowanie to tylko cząstka czasu jaki myśliwi spędzają w lesie, to także obserwacje populacji, ale również pilnowanie upraw rolnych.

- Zwłaszcza w okresie, zasiewów kukurydzy, kiedy aktywność dzików na uprawach jest zwiększona. Robimy, co w naszej mocy, aby dzika zwierzyna nie niszczyła wysiłku rolników. Palimy ogniska na polach za zgodą właściciela, wysiewamy kukurydzę na tzw. pasach zaporowych w lesie, aby odciągnąć dziki od upraw. Niestety, niewielu o tym wie i zdaję sobie sprawę z wysiłku jaki wielu myśliwych ponosi podczas pilnowania wspomnianych upraw rolnych – podsumowuje Marcin Woźniak.

Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

logo