Cześć mieszkańców Starej Obry jest przeciwko budowie dużej fermy bydła w ich wiosce. Zgodnie z planami inwestora, Wojciecha Biernackiego, na działkach przy ulicy Witosa (nr 127, 132, 133, 138, 139 oraz 144), miałoby powstać 5 obiektów inwentarskich do chowu bydła mięsnego o łącznej maksymalnej obsadzie 5 600 DJP. Co ta wartość oznacza w praktyce? Bardzo duży przemysłowy kompleks hodowlany, w którym mogłoby przebywać (w zależności od masy) np. 5 600 byków o masie 500 kg każdy. Ze względu na wpisaną w dokumentach skalę przedsięwzięcia, miejscowi obawiają się potencjalnych negatywnych skutków inwestycji - uciążliwego odoru oraz hałasu i wzmożonego ruchu przy transporcie paszy i zwierząt.
Gmina Koźmin Wielkopolski była na nie
Starania o uzyskanie wszystkich niezbędnych pozwoleń na budowę tej inwestycji trwają już od 2018 roku. Poprzedni burmistrz Koźmina Wielkopolskiego, Maciej Bratborski, odmawiał inwestorowi wydawania decyzji o warunkach zabudowy, biorąc pod uwagę sprzeciw mieszkańców oraz fakt, że - jak przekazała nam gmina - „wnioskodawca nie przedstawił żadnego faktycznego źródła zaopatrzenia w wodę” dla inwestycji.
Postanowienia byłego włodarza, również to dotyczące uwarunkowań środowiskowych dla przedsięwzięcia, uchylały jednak decyzje Samorządowego Kolegium Odwoławczego w Kaliszu. Organ ten wydał w sumie kilkanaście decyzji na korzyść inwestycji, w tym takich, które zmieniały jej warunki techniczne.
- Wszystkie orzeczenia merytoryczne wydawane przez SKO w Kaliszu w sprawie spornej inwestycji były zgodnie z obowiązującymi przepisami prawa - zaznacza Krzysztof Sobociński, prezes SKO w Kaliszu.
Uwagi w tym zakresie miała jednak Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Poznaniu.
- Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Poznaniu uczestniczyła w procedurze jako organ uzgadniający, analizując wpływ planowanej inwestycji na środowisko w oparciu o raport oceny oddziaływania na środowisko. 6 kwietnia 2019 r. tutejszy organ wydał uzgodnienie dla tego przedsięwzięcia. Burmistrz Miasta i Gminy Koźmin Wielkopolski, biorąc pod uwagę m.in. rozległe protesty społeczne mieszkańców, wydał decyzję odmowną. Inwestor złożył od tej decyzji odwołanie, co skierowało sprawę do Samorządowego Kolegium Odwoławczego w Kaliszu. SKO w Kaliszu w trybie odwoławczym wydało pozytywne rozstrzygnięcie dopuszczając realizację inwestycji, mimo wcześniejszego sprzeciwu organu pierwszej instancji, dodatkowo modyfikując i nie uwzględniając części warunków, które były w uzgodnieniu Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska w Poznaniu - informuje nas Jacek Przygocki, zastępca regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska w Poznaniu.
Uwagi RDOŚ
O jakie warunki chodzi? Jak wylicza Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska organ odwoławczy zignorował lub poluzował zapisy dotyczące 6-miesięcznego magazynowania gnojowicy, sposobu czyszczenia budynków czy przechowywania kiszonek. Ponadto, jak opisuje RDOŚ, SKO użyło sformułowań, które sprawiają, że nakazy brzmią jak opcjonalne zalecenia, umożliwiając inwestorowi potencjalne przekroczenie parametrów przeanalizowanych w raporcie środowiskowym. Dotyczy to m.in. ilości przechowywanych zwierząt.
- W postanowieniu RDOŚ zawarto warunek w brzmieniu: «W każdym z 5 budynków inwentarskich wydzielić 100 szt. kojców o powierzchni 60 m. kw. i utrzymywać, w systemie bezuwięziowym, na płytkiej ściółce, maksymalnie 800 szt. bydła mięsnego (1120 DJP).» - po przeliczeniu daje to inwestorowi możliwość chowu bydła na powierzchni 3 ha. Natomiast SKO napisało: «Łączna powierzchnia chowu bydła (obór) nie powinna przekroczyć 4,4 ha.» RDOŚ formułując niniejszy warunek miała na celu uniemożliwienie inwestorowi wstawienia większej obsady, niż zadeklarowano w raporcie, gdyż dla takiej powierzchni, w przeliczeniu na obsadę, uwzględniono wyniki obliczeń w raporcie i przeprowadzono ocenę wpływu na środowisko. Określając dokładnie maksymalną powierzchnię i maksymalną obsadę RDOŚ miał również na uwadze zapisy rozporządzenia Rady Ministrów z 10 września 2019 r. w sprawie przedsięwzięć mogących znacząco oddziaływać na środowisko, które kwalifikują przedmiotowe przedsięwzięcie do § 2 ust.1 pkt 51) b) chów lub hodowla: zwierząt innych niż wymienione w lit.a w liczbie nie mniejszej niż 210 DJP - przy czym za liczbę DJP przyjmuje się maksymalną możliwą obsadę zwierząt; (…). SKO w swoim rozstrzygnięciu nie określiło jaka maksymalnie obsada może być prowadzona na obszarze 4,4 ha, która to powierzchnia, jak wykazano wyżej, nie ma umocowania w materiale dowodowym. Takie sformułowanie warunku umożliwia de facto prowadzenie hodowli w liczbie wyższej niż deklarowana w raporcie - ocenia przedstawiciel RDOŚ.
Brak pozwoleń ze starostwa w Krotoszynie
Kluczowe dla każdej inwestycji są pozwolenia na budowę wydawane przez starostwo. Dla pierwszego z budynków inwestor uzyskał taką decyzję w kwietniu 2022 roku, a po siedmiu miesiącach pozyskał pozwolenie zamienne, obejmujące m.in. zbiorniki i silosy. Jednak z powodu nierozpoczęcia prac w ciągu trzech lat, starosta krotoszyński, decyzją z czerwca 2026 roku, stwierdził wygaśnięcie obu tych pozwoleń (nastąpiło to po wcześniejszych, bezskutecznych próbach modyfikacji dokumentacji przez inwestora).
W przypadku pozostałych czterech budynków dotychczasowe, trzykrotne wnioski, kończyły się odmowami ze względu na nieuzupełnienie braków w dokumentacji. Obecnie w odrębnym trybie toczą się dwa postępowania w starostwie. Jeśli chodzi o budynek nr 2, wojewoda wielkopolski decyzją z maja 2026 roku uwzględnił odwołanie inwestora, uchylił odmowną decyzję starosty i przekazał sprawę do ponownego rozpatrzenia. Z kolei dla budynku nr 4 toczy się postępowanie, w ramach którego inwestor został zobowiązany do uzupełnienia dokumentów. Dla budynków nr 3 i 5 starostwo nie prowadzi obecnie żadnych postępowań.
Reasumując, na dziś inwestor nie dysponuje żadną ostateczną decyzją o pozwoleniu na budowę budynków inwentarskich nr 1, 2, 3, 4 i 5 - podsumowują przedstawiciele starostwa w Krotoszynie.
Mieszkańcy Starej Obry założyli stowarzyszenie
W przypadku obu spraw procedowanych obecnie w starostwie przedsiębiorca ma czas na uzupełnienie braków formalnych do końca sierpnia tego roku. Inwestycja - ze względu na potencjalne uciążliwości, których obawiają się mieszkańcy - napotyka na opór społeczny już od 2018 roku. Osiem lat temu pisaliśmy na naszych łamach o sprzeciwie osób mieszkających nie tylko w Starej Obrze, ale także w Szymanowie czy Wałkowie. Grupa mieszkańców, która najmocniej mogłaby odczuć skutki inwestycji ze względu na bezpośrednie sąsiedztwo, utworzyła w styczniu tego roku stowarzyszenie „Ochrona wsi Stara Obra”, aby stać się stroną w toczących się postępowaniach.
- Nie taka inwestycja i nie w tym miejscu - mówi jeden z mieszkańców.
Swój sprzeciw argumentuje m.in. doświadczeniami mieszkańców Twardowa (gmina Kotlin, powiat jarociński), gdzie kilka lat temu ten sam inwestor postawił dużą fermę. Zastrzeżenia do jej funkcjonowania zgłaszali nie tylko miejscowi, ale również Wojewódzki Inspektor Ochrony Środowiska.
- Wiata z bydłem, a nie budynek, miałaby stanąć zaledwie 150 metrów od mojego domu. Nie wyobrażam sobie tego - komentuje plany przedsiębiorcy jedna z kobiet.
Pisma przedstawiające obawy lokalnej społeczności wpłynęły m.in. do starostwa.
- Inwestycja spotkała się ze sprzeciwem mieszkańców. Wszystkie protesty, które wpłynęły do naszego urzędu, zostały przekazane wojewodzie wielkopolskiemu - potwierdza Waldemar Wronecki, naczelnik wydziału promocji, kultury i sportu w starostwie w Krotoszynie.
Dalsza część tekstu pod zdjęciem
Na drugim planie zdjęcia teren, na którym planowane jest powstanie fermny bydła.
Oczekiwania mieszkańców
Teren, na którym planowana jest inwestycja, objęty jest miejscowym planem zagospodarowana przestrzennego dla elektrowni wiatrowych. Stowarzyszenie „Ochrona wsi Stara Obra” zawnioskowało jednak do gminy, by wprowadzić na wspomnianym obszarze zakaz zabudowy, co uniemożliwiłoby realizację inwestycji. Rada miejska podjęła już stosowaną uchwałę.
- 2 czerwca 2026 r. Rada Miejska w Koźminie Wielkopolskim podjęła uchwałę nr XXXVI.225.2026 w sprawie przystąpienia do sporządzenia miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego obejmującego tereny położone przy drodze powiatowej Stara Obra - Wałków w obrębie geodezyjnym Stara Obra. Założeniem dokumentu jest wprowadzenie zakazu zabudowy na obszarze objętym planem - informuje nas urząd MiG Koźmin Wielkopolskim.
Jednocześnie nie wskazuje na termin, w którym plan ten zacznie obowiązywać.
- Procedura planistyczna jest złożona i obejmuje wiele etapów oraz wymaga przeprowadzenia szeregu uzgodnień, opinii i konsultacji społecznych - wyjaśniają urzędnicy.
Ponadto mieszkańcy Starej Obry z tą samą intencją złożyli uwagi do projektu planu ogólnego gminy.
- Uwagi dotyczą wprowadzenia na terenie objętym miejscowym planem strefy SO - strefy otwartej, której priorytetem jest zakaz zabudowy - precyzują przedstawiciele gminy.
Prace nad tym dokumentem planistycznym w koźmińskim urzędzie jeszcze trwają.
Burmistrz o intencjach inwestora
O opinię o inwestycji planowanej w Starej Obrze zapytaliśmy nowego włodarza Koźmina Wielkopolskiego, Piotra Osucha.
- Burmistrz pragnie podkreślić, że kluczowy w tej sprawie jest głos mieszkańców oraz ich stanowisko, które powinno być traktowane z należytą uwagą oraz szacunkiem. Ponieważ to właśnie mieszkańcy bezpośrednio odczuwają skutki zmian zachodzących w ich najbliższy otoczeniu, zarówno w zakresie potencjalnych korzyści, jak i ewentualnych uciążliwości. Jednocześnie burmistrz rozumie też intencje inwestora, który chce rozwijać swoją działalność. Zdaniem burmistrza inwestor planując realizację nowego przedsięwzięcia powinien uwzględnić interes mieszkańców, ich oczekiwania w zakresie jakości życia, bezpieczeństwa, ochrony środowiska oraz zachowania walorów miejsca zamieszkania. Dlatego też prowadzenie dialogu z mieszkańcami, rzetelne informowanie o planowanych działaniach i uzyskanie społecznej aprobaty powinno być standardem dla nowych inwestycji - czytamy w odpowiedzi jaką otrzymaliśmy z urzędu.
Pytania do inwestora
Inwestor, jak do tej pory, nie spotkał się z mieszkańcami Starej Obry w związku ze swoimi planami. Skierowaliśmy do przedsiębiorcy następujące pytania:
- Co przesądziło o wyborze lokalizacji w Starej Obrze na planowaną przez państwa inwestycję?
- Jak ma wyglądać inwestycja? Co i w jakiej ilości ma być w niej hodowane?
- Mieszkańcy Starej Obry i okolic obawiają się potencjalnych uciążliwości, które mogą wystąpić, gdy ferma powstanie (m.in. uciążliwości zapachowe, zanieczyszczenie terenu) - czy te informacje trafiły do państwa?
- Czy jeśli ferma powstanie, zamierzacie podjąć jakieś działania - a jeśli tak, to jakie - aby zapobiec tym uciążliwościom?
- Czy i kiedy inwestor jest gotowy spotkać się z mieszkańcami Starej Obry?
Odpowiedzi nie uzyskaliśmy.
Wojciech Biernacki uspokajał mieszkańców w naszym artykule dotyczącym inwestycji w 2018 roku.
- Będą tu hodowane cielaki, głownie pochodzące z Polski oraz krajów UE i do wagi 170 kg - pojone mlekiem w proszku i karmione granulatem - opisywał wówczas Wojciech Biernacki.
Jak przekonywał zwierzęta po odchowaniu do określonej wagi, miałyby trafiać do rolników, którzy poprowadzą ich hodowlę, do wagi ubojowej, czyli jakiś 700 kg.
- Ja nie mam takiej ilości ziemi, by wyprodukować paszę zwierząt, stąd takie rozwiązanie - zaznaczał wówczas przedsiębiorca.
Podkreślał, że na terenie Starej Obry nie zamierza gromadzić gnojowicy, ani obornika.
- Cielęta będą chowane na ściółce ze słomy. Ponieważ będę potrzebował jej sporych ilości, będę sprowadzał od rolników słomę w zamian za obornik, który w gospodarstwie jest świetnym nawozem - tłumaczył Biernacki.
I zaznaczał.
- Oddziaływanie fermy będzie tylko w obrębie działki. Zamiast przykrych zapachów, będzie czuć mleko w proszku, bo ono będzie nam dostarczane raz w tygodniu do pojenia i będzie gromadzone w magazynie.
Czy plany te są aktualne? Tego nie wiemy. Będziemy jednak śledzić sprawę i opisywać na bieżąco.
Komentarze (0)