Reklama

Sumo to nie faceci w pampersach [WYWIAD]

Opublikowano:
Autor:

Sumo to nie faceci w pampersach [WYWIAD] - Zdjęcie główne

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości Z Mirosławem Flakiem - trenerem UKS Samson Kobylin - o tym, czy trening pomaga w sypialni, jak trudno jest szlifować diament oraz o tym, kto jest najprzystojniejszym trenerem w kraju – rozmawiał dziennikarz Gazety Krotoszyńskiej.

Sumo to dyscyplina sportu niezwykle popularna w powiecie krotoszyńskim. Zawodnicy z naszego rejonu odnoszą ogromne sukcesy nie tylko na arenie krajowej, ale także międzynarodowej. Przypominamy wywiad z Mirosławem Flakiem opublikowany na łamach Gazety Krotoszyńskiej w kwietniu 2019 roku. 

 

"Sumo to nie faceci w pampersach"

W Kobylinie żyją ludzie szczególnie uzdolnieni genetycznie do sportów walki?

Nie wiem. Dlaczego pytasz?

Bo niewielki klub UKS „Samson” Kobylin wygrywa klasyfikację generalną mistrzostw Polski zostawiając w tyle liczniejsze i bogatsze kluby sumo z większych miast.

Materiał ludzki jest wszędzie taki sam. Wszystko zależy od atmosfery w klubie i pracowitości. Jaka praca, takie wyniki. Jestem tytanem pracy i staram się tym zarazić moich zawodników. Ci, u których udaje mi się to zaszczepić, odnoszą ogromne sukcesy. Są na to dowody od lat.

Dlaczego w Samsonie” większe sukcesy odnoszą i większą grupą trenującą są dziewczęta?

Darek Rozum kiedyś pytał mnie o to samo. Odpowiedziałem mu wtedy - „Zobacz jakiego przystojnego mają trenera w Kobylinie” (śmiech)

Jesteś jedynym trenerem...

Bingo! (śmiech) Jest co prawda pan Ryszard Różyński, emerytowany trener, który mi pomaga, czasami mnie zastępuje na zawodach, ale nie w treningach. A Patryk Swora – nasz zawodnik, póki co nie ma uprawnień trenera, ale jest w trakcie realizacji i za jakiś czas będzie mnie na pewno wspomagał.

Jak Mirosław Flak został trenerem klasy mistrzowskiej?

Karierę zawodniczą zaczynałem jako zapaśnik w LKS „Spółdzielca” Kobylin. Parę lat trenowałem zapasy w Miliczu. Później poszedłem na studia. Tam - rok wyżej - był Marek Paczków. Na studiach liznąłem pierwszy raz sumo. I tak mi zostało. Wkręcałem się i dziś mam I klasę mistrzowską. Wszystko poparte ciężką pracą.

Treningi zapaśników i sumoków wyglądają podobnie, choć te dwie dyscypliny mają też zasadnicze różnice. W sumo strata jest nie do odrobienia. Trudno się wyzbyć nawyków z zapasów podczas trenowania sumo?

Trudno. Ale nawyki, które mogą być dla niektórych trudnością, można przekuć w atuty. Ja się staram to właśnie robić. Jeszcze żadnemu sumoce nie przeszkodziły treningi technik stosowanych w zapasach. Według mnie te zachowania się przydają i dlatego mamy tak wiele medali – przez szeroki wachlarz umiejętności.

 

Nadal walczy się ze stereotypami o sumo?

Oczywiście! Stereotypem jest to, że w sumo startują faceci odziani w pampersy. Ale jakoś nikt z tych, którzy powielają te opinie nie dał się namówić na udział w treningu – choćby z moją grupą gimnazjalistów.

Ja nie powielałem stereotypów, ale zdecydowałem się na udział w kilku treningach w ubiegłym roku. W marzeniach widziałem siebie, jak walczę w dohyo z Aronem Rozumem.

Hahaha! Brawurowo! Życie ci niemiłe? Aron to jeden z najlepszych zawodników na świecie. Od lat ścisła czołówka. Według mnie to bez podziału na kategorie wagowe najlepszy polski zawodnik.

Jak się bić, to z najlepszymi. Ostatecznie stanęło na tym, że jego ojciec mnie „poskładał”. Bawił się mną jak kot zamroczoną myszą. Po dziewiątym salcie w powietrzu miałem dość, a on się rozkręcał.

Nic dziwnego. Darek to też były judoka i pasjonat sportu. Nie odpuszcza. To kiedy przyjedziesz na treningi do „Samsona”?

Jak przestanie mnie boleć po przygodzie z panami Rozum.

(śmiech) Drzwi naszej sali są zawsze otwarte dla każdego, kto chce trochę sprawdzić na własnej skórze, jak wygląda sport i czy tak łatwo jest zrobić coś, co robią moi podopieczni.

Łatwo jest wyławiać talenty sportowe w dobie Internetu, smartfonów i laptopów?

To nigdy nie było łatwe. Dziś dzieciaki mają wiele więcej rozrywek niż my w ich wieku. Ale najtrudniejsze jest znaleźć superutalentowanego dzieciaka i zrobić z niego mistrza. Talent to 10-20 procent sukcesu. Reszta to ciężka harówa i litry wylanego potu - w przypadku sportu zawodowego. A w przypadku sumo do hektolitrów potu trzeba dodać też kilka litrów krwi.

No to zachęciłeś... W czasach, gdy chłopcy dbają o wygląd niemniej niż dziewczęta niewielu będzie się chciało spocić i ubrudzić.

Kto będzie chciał uprawiać sport i będzie sobie zdawał sprawę z tego, jaki wpływ ma dyspozycja fizyczna na formę psychiczną, będzie coś robił. Nieważne, czy będzie to bieganie, pływanie, jazda na rowerze, czy sporty walki jak zapasy, judo czy sumo. A poza tym –poprzez ciężki i wszechstronny trening dziewczęta i chłopcy, którzy u mnie trenują mają świetnie wymodelowane sylwetki.

W czym pomaga trening ogólnorozwojowy mężczyznom?

To chyba oczywiste – człowiek jest silniejszy, sprawniejszy. A jak zmęczy się fizycznie, to odpoczywa psychicznie. Pomaga w rozładowaniu napięć, oczyszcza umysł.

A pomaga w sypialni?

A to już by się trzeba żony zapytać...(śmiech)

Mistrzostwa Świata w Sumo w Krotoszynie w przyszłym roku. To możliwe?

Jak Darek Rozum się za coś zabiera, to można się spodziewać niemożliwego. Chociaż wiemy, że większe miasta, z większym potencjałem sponsorskim też miałyby na to chrapkę. Ale nie zapominajmy, że stolicą polskiego sumo jest powiat krotoszyński. Sądzę, że gdyby się udało, to Kobylin z chęcią też przyjąłby role współorganizatora i gościł część walk mistrzostw świata.

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy