Reklama

Tona węgla za 5 tysięcy złotych? Co mówią właściciele składów opałów w naszym regionie?

Opublikowano: Ostatnia modyfikacja:
Autor:

Tona węgla za 5 tysięcy złotych? Co mówią właściciele składów opałów w naszym regionie? - Zdjęcie główne

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości Nawet 5 tys. zł może kosztować tona węgla – wieszczą niektórzy eksperci. Czy to możliwe? – Możliwe. Nie jest to niestety cena z kosmosu - odpowiada nam jeden z właścicieli składu węgla.

Reklama

3.000 za tonę ekogroszku – taką cenę usłyszała nasza czytelniczka w jednym ze składów. Mieszkanka Krotoszyna jest przerażona.

Rok temu za tonę ekogroszku płaciłam 800 zł, teraz 3 tys. zł. Zimą połowa emerytów zamarznie we własnych domach - alarmuje krotoszynianka. 

Rzeczywiście „czarne złoto” staje się coraz cenniejsze.

Do zimy jeszcze daleko, więc ceny pójdą jeszcze w górę. Tona węgla będzie kosztować 4 tysiące złotych minimum. Nie jeden biedny emeryt zamarznie z biedy w tym roku. Świat się kończy, człowiek wykańcza człowieka - wskazuje pani Malwina. 

Problem jednak - co podkreśla pani Alina - nie dotyczy tylko emerytów. 

Nie tylko emeryci, ale ci z najniższą krajową też się nie ogrzeją - komentuje na Facebooku Gazety Krotoszyńskiej. 

Trudno się dziwić obawom o nasze budżety domowe, zwłaszcza że na ten moment nawet miał kosztuje już w granicach 1700 zł za tonę. Cena ekogroszku waha się od 2400 do nawet 3900 zł za tonę. Niewykluczone, że ceny jeszcze wzrosną. 

U nas jest większy popyt na ekogroszek i z nim sytuacja wygląda podobnie - mówi nam pracowniczka jednego ze składów opału w okolicy. 

Węgiel będzie jeszcze droższy?

Co gorsze, jak szacują eksperci – może być jeszcze drożej. Niektórzy wieszczą, że przyjdzie nam zapłacić za tonę węgla nawet 5 tys. zł. Czy to możliwe? 

Możliwe. Nie jest to niestety cena z kosmosu. Oczywiście jeżeli embargo na rosyjski surowiec się utrzyma - odpowiada nam jeden z właścicieli składu węgla.

Embargo nałożono na Rosję po tym, jak zaatakowała Ukrainę. Wprowadzono ustawowo zakaz przywozu do Polski i tranzytu przez terytorium naszego kraju - węgla i koksu pochodzących z Rosji i Białorusi. Za wszelkie naruszenia towar zostanie zajęty. Mało tego, łamiący zakaz podlegają karze pieniężnej w wysokości do 20 mln zł, nakładanej przez szefa Krajowej Administracji Skarbowej. 

Dlatego sprzedawcy, którzy przykładowo na jednej z platform w Internecie zbywają surowiec rosyjski - wiele ryzykują. Bo tu trzeba zauważyć, że rosyjski węgiel leży jeszcze na hałdach u wielu dostawców opału. 

Nasz węgiel sprzedaliśmy do ostatniej kostki i nie mamy skąd wziąć więcej. Rosyjskiego natomiast nikt nie chce ruszyć. Przedsiębiorcy ze względu na wysokie kary, które mogą ich spotkać, nabywcy, bo nie wiedzą, co ich czeka, gdy go kupią. W izbach celnych też nic nie wiedzą i nie są w stanie powiedzieć, co dalej - zdradza nam właściciel jednego ze składów w regionie.

Potwierdza, że awizacja węgla w kopalniach została zmniejszona. 

Węgiel mają dostawcy z Polskiej Grupy Górniczej - w naszym regionie jest ich kilku, ale jeżeli przykładowo w zeszłym roku mieli o tym czasie 500 ton surowca, to teraz jest to powiedzmy 100. A ceny? Wahają się w granicach 2000 zł za tonę. Węgiel sprowadzony z Federacji Rosyjskiej, którym niektórzy handlują - bo nie oszukujmy się, że takiego procederu nie ma - jest o jedną trzecią droższy - podaje osoba zorientowana na rynku sprzedaży opału.

Węgiel to towar deficytowy?

Mało tego, eksperci szacują, że „czarne złoto” będzie za chwilę towarem wręcz deficytowym. 

Teraz trudno dostać węgiel, a na zimę może być jeszcze gorzej - prognozuje jeden z lokalnych dostawców.

W najbliższym sezonie grzewczym może nam zabraknąć 11 mln ton tego surowca. 

Mówi się o sprowadzeniu węgla ze Stanów Zjednoczonych czy Australii. Jednak, jakie będą koszty z tym związane to wielka niewiadoma. Do tego dochodzi jeszcze jedna sprawa: do niedawna nie było problemu z pozyskaniem z tartaków drewna na rozpałkę. Teraz już musimy czekać miesiąc, bo słyszymy, że drewna też nie ma - podsumowuje dostawca. 

Węgiel prosto z kopalni

Wiele osób – dla których wyłożenie 2 czy 3 tys.zł za tonę opału – to cena nie do przeskoczenia - decyduje się na tzw. zakupy bezpośrednie. Jest, jak mówią, taniej nawet dwa, albo trzy razy – bo omija się pośredników.  

Jak to wygląda w praktyce? Otóż z Polskiej Grupy Górniczej można nabyć surowiec na trzy różne sposoby. Bezpośrednio z kopalni. Niestety, przed wieloma kopalniami tworzą się już wielodniowe kolejki. Łatwiej poczynić zakupy za pośrednictwem sklepu internetowego. 

Zalogowałem się na stronie internetowej sklepu PGG. Zamówiłem 2 tony ekogroszku. Workowanego, z dostawą. Przywieźli mi kurierem. Zapłaciłem 1.200 zł za tonę – opisuje nam całą procedurę pan Przemek z gminy Krotoszyn. 

Ale i tu pojawiły się już pierwsze trudności. Bywa, że strona jest niedostępna, albo brakuje towaru. Ostatnio nawet surowiec udostępniany jest tylko dwa razy w tygodniu – we wtorki i czwartki – o godzinie 16.00, a nie jak dotychczas codziennie. 

PGG prowadzi też – przynajmniej w teorii - sprzedaż za pośrednictwem autoryzowanych składów. 

Jako autoryzowany dostawca ostatni ekogroszek - 24 tony - dostaliśmy w kwietniu. Aktualnie dostępny jest u nas ekogroszek importowany - po 3.000 zł workowany, po 2.900 zł luz – usłyszeliśmy w jednym ze składów. 

Dlaczego ten rodzaj opału jest tak drogi? 

Ludzie myślą, że dealerzy nie wiadomo ile zarabiają na tym, są w błędzie. Przykładowo sprzedajemy węgiel po 2.900 zł z Kazachstanu lub kolumbijski z portu – tłumaczy nasz rozmówca. 

I dodaje. 

Ten węgiel ze statku kosztuje przykładowo 2.500 zł. I to jest gruby węgiel. Musimy go przerobić na ekogroszek. Mamy z tego odpad miałowy, który sprzedajemy po 1.200 zł,  czyli już mamy stratę na tym odpadzie. Do tego workowanie - 100 zł od tony. I stąd się bierze później ta cena 3.000 zł za tonę ekogroszku. Mamy na tym marżę może 100 może 200 zł.  Ludzie myślą, że jak na stronie jest po 800-900 zł, to my zarabiamy 2.000 zł. To jest bzdura – wylicza jeden ze sprzedawców. 

Nie kryje jednak, że za kilka miesięcy na rynku może być spory problem z dostępnością węgla. 

Natomiast jeśli chodzi o ceny - trudno powiedzieć. Nie chcę prognozować, bo może być różnie – podsumowuje.  

 

Kupujecie już opał na zimę? A może czekacie, licząc, że ceny spadną? Czekamy na Wasze komentarze.

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy