We wtorkowy poranek, 18 września 2018 roku, przelała się czara goryczy i strachu lokalnej społeczności. Zaniepokojeni mieszkańcy Rozdrażewa, obserwujący od dłuższego czasu niszczejące, zardzewiałe pojemniki na opuszczonej posesji przy ul. Koźmińskiej, postanowili działać i zaalarmowali Komendę Wojewódzką Policji w Poznaniu. Teren oraz budynki należały do dawno zlikwidowanej i nieistniejącej już firmy zajmującej się produkcją lakierów. Ludzie bali się najgorszego.
- To wszystko jest pootwierane. Beczki jakieś stoją, baniaki z płynami. Ludzie się zwyczajnie boją. Jak to wybuchnie, to wszyscy zginiemy – relacjonowali nam wtedy pełni obaw mieszkańcy wsi.
Dalsza część tekstu pod zdjęciem
150 beczek z nieznaną zawartością
Po zgłoszeniu na miejsce zadysponowano policję oraz kilka zastępów straży pożarnej z Krotoszyna, Koźmina Wielkopolskiego i samego Rozdrażewa. Ze względu na powagę sytuacji i fakt, że nikt nie wiedział, co dokładnie znajduje się w porzuconych pojemnikach, wezwano Specjalistyczną Grupę Ratownictwa Chemiczno-Ekologicznego z Ostrowa Wielkopolskiego. Strażacy w asyście policji przeczesali teren i potwierdzili, że posesja jest zupełnie bez nadzoru każdy mógł wejść na nią bezpośrednio od strony pola.
Kilka dni później, po interwencji wójta, sprawdzono drugą działkę, która także była własnością zlikwidowanego już przedsiębiorstwa, oddaloną o kilkadziesiąt metrów od niebezpiecznego składowiska. Na niej również ujawniono niezabezpieczone pojemniki. Jak ustalono w toku kontroli - znajdowały się w nich jednak m.in. popiół, woda czy benzyna, więc zagrożenia chemicznego nie stwierdzono. Nie było konieczności specjalnego zabezpieczania działki. Została ona po prostu zamknięta.
Z kolei na posesji przy ul. Koźmińskiej - w pomieszczeniach i na otwartej przestrzeni - doliczono się ponad 800 pojemników o różnej wielkości, w tym 150 beczek z nieznaną zawartością.
- Na terenie działki stwierdzono m.in.: paletopojemniki o pojemności 1100 l, beczki metalowe oraz kanistry z tworzywa sztucznego wypełnione (w całości lub częściowo) nieustalonymi substancjami, w tym oznaczonymi jako odpady palne, niebezpieczne odpadowe oleje silnikowe, przekładniowe i smarowe z grupy 13 02. Stwierdzono, że odpady te mogą stwarzać bezpośrednie zagrożenie dla zdrowia lub życia ludzi oraz dla środowiska - informuje Jakub Kaczmarek, kierownik kaliskiej delegatury Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska w Poznaniu.
Na barkach podatnika?
Dwa lata później, w 2020 roku, wróciliśmy do tematu na łamach "Gazety Krotoszyńskiej". Wtedy nastroje w gminie były minorowe, a sprawa utknęła w martwym punkcie. Choć mundurowi przeprowadzili skrupulatne oględziny i zebrali dowody dla prokuratury, polski system prawny okazał się bezsilny. Radca prawny urzędu gminy Rozdrażew, Tatiana Cierniewska-Kozłowska, tłumaczyła wówczas radnym, że choć śledczym udało się ustalić personalia osób zasiadających w zarządzie spółki produkującej lakiery, nikomu nie postawiono zarzutów. Powód? Osoby te nie posiadały żadnego majątku, z którego można by wyegzekwować gigantyczne koszty utylizacji chemikaliów.
W praktyce oznaczało to najgorszy scenariusz dla lokalnego budżetu: ciężar uprzątnięcia prywatnej działki spadł na barki gminy. Wstępnie szacowano wówczas, że utylizacja tony takich odpadów to koszt rzędu 3-5 tys. zł, a gmina ostrożnie zabezpieczyła w budżecie milion złotych, wiedząc, że to może być kropla w morzu potrzeb. Czas mijał, a plastikowe i metalowe pojemniki były bezustannie narażone na destrukcyjne czynniki atmosferyczne – letnie upały i zimowe mrozy.
Odpady wreszcie znikną z Rozdrażewa
Mamy rok 2026 i wreszcie możemy przekazać mieszkańcom długo wyczekiwane informacje. Gmina Rozdrażew dopięła swego i otrzymała ogromne rządowe wsparcie na pozbycie się niebezpiecznego balastu.
- Najtrudniejszym wyzwaniem (dla gminy w 2026 roku – przy. red.) nie będzie inwestycja, ale inne przedsięwzięcie służące bezpieczeństwu mieszkańców, związane z koniecznością zrobienia porządku po czyjejś chciwości i głupocie. Po wielu miesiącach starań udało nam się wreszcie uzyskać ponad 5-cio milionowe dofinansowanie z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej na usunięcie i zagospodarowanie odpadów niebezpiecznych, nielegalnie zgromadzonych na jednej z nieruchomości w Rozdrażewie - przekazał „Gazecie Krotoszyńskiej” wójt - Mariusz Dymarski.
Włodarz nie ukrywa ulgi, choć otwarcie przyznaje, że cała procedura była niezwykle wyczerpująca i skomplikowana.
- Niestety, w polskim systemie prawnym, w sytuacji, w której posiadacz odpadów składowanych w sposób nielegalny nie wywiązuje się z obowiązku ich zagospodarowania, na gminy zrzucono faktyczną odpowiedzialność za usunięcie odpadów. Reguluje to ustawa o odpadach z grudnia 2012 r. Gmina – w miejscach, gdzie takie nielegalne składowisko zostaje odkryte - musi podjąć działania nakazujące posiadaczowi odpadów ich usunięcie, a jeżeli on się nie wywiązuje, bądź, co dzieje się najczęściej, nie ma podmiotu, od którego obowiązek usunięcia odpadów można by skutecznie wyegzekwować, to zastępczo do tych działań ustawodawca zobowiązuje właśnie samorząd - wyjaśnia precyzyjnie Mariusz Dymarski.
Firma „zniknęła”, to gmina musi
Jego słowa potwierdza Jakub Kaczmarek - kierownik kaliskiej delegatury Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska w Poznaniu.
- Odkrywamy tego typu składowiska kilka razy w roku. To są odpady, które leżą w miejscu na terenie wyznaczonym. W takim przypadku, zgodnie z polskimi przepisami, to gmina jest zobowiązana, żeby nakazać ich usunięcie, a kiedy - tak jak w przypadku Rozdrażewa, firma odpowiedzialna za odpady „zniknęła ” - obowiązek usunięcia spoczywa na gminie - wyjaśnia Jakub Kaczmarek, kierownik kaliskiej delegatury Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska w Poznaniu.
Dalsza część tekstu pod zdjęciem
Decyzje bez efektów
Gmina Rozdrażew przeprowadziła dwa postępowania administracyjne zakończone wydaniem decyzji.
- Niestety, pierwszej decyzji, zobowiązującej posiadacza odpadów do ich usunięcia, nie było od kogo wyegzekwować. Przeprowadzone postępowanie prokuratorskie i sądowe nie przyniosło oczekiwanego przez nas rezultatu w postaci ustalenia sprawcy, którego można by pociągnąć do odpowiedzialności, bądź choćby skutecznie obciążyć kosztami - mówi wójt Dymarski.
Ruszyły więc starania gminy o zdobycie dofinansowania na usunięcie odpadów.
- Naszego samorządu nie było stać, by samodzielnie udźwignąć te koszty bez poważnego uszczerbku dla możliwości realizacji zadań, do jakich jesteśmy zobowiązani wobec mieszkańców. Dlatego bardzo się ucieszyliśmy, gdy w końcu roku 2024 ogłoszono rządowy program wsparcia gmin w tym zakresie – mówi wójt. I dodaje. - Po zebraniu stosownej dokumentacji, w styczniu 2025 r. złożyliśmy wniosek o dofinansowanie. Co prawda w ramach pierwszego podziału środków żadna z gmin w Wielkopolsce dotknięta tego typu problemem nie uzyskała wsparcia, jednak po przeznaczeniu przez rząd dodatkowych środków jesienią 2025 r. znaleźliśmy się w gronie wytypowanych gmin uprawnionych do uzyskania dotacji z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej.
Blisko 6 milionów na usunięcie odpadów
Stosowne dokumenty gmina złożyła w listopadzie 2025 r.
- W efekcie, po spełnieniu szeregu wymogów na początku marca podpisaliśmy umowę dofinansowania na wartość 5,8 mln złotych. Przygotowujemy w tej chwili dokumentację przetargową na odbiór z nieruchomości i zagospodarowanie (utylizację) odpadów – precyzuje Dymarski. Ogłoszenie zamówienia publicznego nastąpi jeszcze w pierwszej dekadzie kwietnia. - Po rozstrzygnięciu przetargu będziemy znali jego ostateczny koszt i wysokość ewentualnego udziału własnego. Jako samorząd jesteśmy zdeterminowani, aby temat ostatecznie rozwiązać. Cieszymy się, że wreszcie możemy liczyć na realną, znaczącą pomoc państwa w tym zakresie - podkreśla gospodarz Rozdrażewa.
Warto też nadmienić, że po ujawnieniu składowania odpadów gmina zabezpieczyła teren z porzuconymi pojemnikami i objęła go monitoringiem. Jest on regularnie kontrolowany przez pracowników gminy i Państwową Straż Pożarną. Ponadto Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska w Poznaniu przeprowadzał na miejscu dwie kontrole - w 2018 i 2023 roku. Po tej drugiej, działka oddalona o kilkadziesiąt kilometrów od niezabezpieczonego składowiska przy. ul Koźmińskiej, była już posprzątana.
Sprawa w sądzie. Kto usłyszał zarzuty?
Zarzuty w sprawie, a potem wyrok, usłyszała jedna osoba - dziś 67-letni mężczyzna.
- W ramach postępowania nadzorowanego przez Prokuraturę Rejonową w Krotoszynie, koreferent zgromadził materiał dowodowy, który dał asumpt do skierowania aktu oskarżenia do Sądu Rejonowego w Krotoszynie - II Wydział Karny. W toku rozpoznania sprawy, sąd rejonowy w pełni podzielił tezy zawarte w akcie oskarżenia i uznał mężczyznę za winnego zarzucanego mu czynu dotyczącego tego, że w okresie pomiędzy 30 marca 2016 roku a 18 września 2018 roku na jednej z nieruchomości, wbrew przepisom, składował odpady bliżej nieustalonej ilości, ilości co najmniej 800 sztuk pojemników różnej pojemności, w tym pojemności tysiąca litrów, stanowiące odpady niebezpieczne, m.in. substancje łatwopalne, toksyczne, kancerogenne, w warunkach i w sposób mogący zagrozić życiu lub zdrowiu człowieka, także powodować obniżenie jakości wody, powietrza lub powierzchni ziemi, bądź zniszczenia w świecie roślinnym lub zwierzęcym - wylicza Maciej Meler - rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Ostrowie Wielkopolskim.
Sąd pierwszej instancji orzekł w tej sprawie w 2022 roku, zaś w 2024 Sąd Okręgowy w Kaliszu utrzymał wyrok w mocy.
- Mężczyzna został uznany za winnego. Sąd wymierzył mu karę dwóch lat i sześciu miesięcy pozbawienia wolności oraz 70 tys. nawiązki - informuje Maciej Meler.
Wystosowaliśmy pytania w tej sprawie do Sądu Rejonowego w Krotoszynie. Dlatego do tematu na pewno wrócimy.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.