Przypomnijmy, że sprawa składowiska „widmo” - na prywatnej posesji przy ul. Koźmińskiej w Rozdrażewie - ciągnie się od września 2018 roku. To wtedy mieszkańcy wioski wezwali na teren dawnej lakierni służby. Zabezpieczono ponad 800 pojemników - od małych kanistrów po ogromne paletopojemniki (tzw. mauzery) - wypełnionych substancjami łatwopalnymi, toksycznymi i kancerogennymi, w tym 150 beczek z nieznaną zawartością. Odpowiedzialnych za niebezpieczny bałagan nie było. Badaniem sprawy zajęła się prokuratura.
Jest wyrok w sprawie beczek w Rozdrażewie
Przez lata samorząd Rozdrażew był zakładnikiem dziurawego systemu prawnego. Radca prawny urzędu gminy, Tatiana Cierniewska-Kozłowska, tłumaczyła radnym w 2020 roku, że choć śledczym udało się ustalić personalia osób zasiadających w zarządzie spółki produkującej lakiery, nikomu nie postawiono zarzutów. Dlaczego? Osoby te nie posiadały żadnego majątku, z którego można by wyegzekwować gigantyczne koszty utylizacji chemikaliów. W końcu w czerwcu w 2020 roku prokuratura skierowała do Sądu Rejonowego w Krotoszynie akt oskarżenia przeciwko 67-latkowi. Mężczyzna został skazany na dwa lata i sześć miesięcy pozbawienia wolności. Wyrok w jego sprawie zapadł w lutym 2022 roku i uprawomocnił się w styczniu 2024 r. W postępowaniu odwoławczym Sąd Okręgowy w Kaliszu utrzymał wyrok krotoszyńskiego sądu w mocy.
W dniu 1 lutego 2022 r. w sprawie II K 248/20 zapadł wyrok przeciwko oskarżonemu Andrzejowi J. Został on uznany winnym tego, że w okresie od stycznia 2017 roku do 18 września 2018 roku, w bliżej nieokreślonych dniach, w Rozdrażewie, województwo wielkopolskie, na terenach należących do spółki KOLORMIX S.A. przy ul. Koźmińskiej 13 oraz przy ul. Sikorskiego, wbrew przepisom, składował odpady w bliżej nieustalonej ilości, w co najmniej 800 pojemnikach o różnej pojemności, w tym o pojemności 1.000 litrów - w tzw. mauzerach, stanowiące odpady niebezpieczne m.in. oleje silnikowe, przekładniowe i smarowe należące do grupy odpadów 13 02, kwas solny - z grupy 06 01 02, 2,2,4,4, tetramethyl 3 - pentan one - węglowodór alifatyczny palny, LUPRANT MP - diizocyjanian metylenodifenylu, BAYFIT 25SA01 - kod odpadu 07 02 08, kwasu linolenowego, kwasu olejowego, lanoliny, w których skład wchodzą substancje łatwopalne, toksyczne i kancerogenne, i to w warunkach, i w sposób mogący zagrozić życiu lub zdrowiu człowieka, lub spowodować obniżenie jakości wody, powietrza lub powierzchni ziemi lub zniszczenie w świecie roślinnym lub zwierzęcym w znacznych rozmiarach, w szczególności w przypadku rozszczelnienia się pojemników z cieczami i zawiesinami wystawionych na działanie warunków atmosferycznych i przedostania się tych substancji do systemu kanalizacyjnego tj. występku z art. 183 § 1 kk w brzmieniu sprzed 6 września 2019 r. i za to na podstawie tego przepisu sąd skazał go na karę 2 (dwóch) lat i 6 (sześciu) miesięcy pozbawienia wolności - poinformowała nas Zuzanna Lenarczyk prezes Sądu Rejonowego w Krotoszynie.
Dodatkowo zasądzono od oskarżonego Andrzeja J. nawiązkę w kwocie 70.000 zł na rzecz Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Mężczyzna poniesie też koszty prowadzonych w sądzie postępowań.
Ogromne koszty usunięcia chemikaliów
Mimo skazania sprawcy, to na barkach gminy spoczął obowiązek posprzątania nielegalnego składowiska.
Niestety, w polskim systemie prawnym, w sytuacji, w której posiadacz odpadów składowanych w sposób nielegalny nie wywiązuje się z obowiązku ich zagospodarowania, na gminy zrzucono faktyczną odpowiedzialność za ich usunięcie. Reguluje to ustawa o odpadach z grudnia 2012 r. Gmina - w miejscach, gdzie takie nielegalne składowisko zostaje odkryte - musi podjąć działania nakazujące posiadaczowi odpadów ich usunięcie, a jeżeli on się nie wywiązuje, bądź, co dzieje się najczęściej, nie ma podmiotu, od którego obowiązek usunięcia odpadów można by skutecznie wyegzekwować, to zastępczo do tych działań ustawodawca zobowiązuje właśnie samorząd - wyjaśniał w rozmowie z „Gazetą Krotoszyńską” wójt Rozdrażewa - Mariusz Dymarski.
Gminy nie było stać na pokrycie usunięcia odpadów z własnego budżetu. Przez lata starała się o zdobycie dofinansowania. Dopiero pozyskana w marcu 2026 roku dotacja z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w wysokości 5,8 mln zł otworzyła drogę do realnego rozwiązania niebezpiecznego problemu.
Dwie oferty na stole
Zgodnie z zapowiedziami wójta Mariusza Dymarskiego, w kwietniu ruszyło postępowanie przetargowe. Zadanie jest gigantyczne: wykonawca musi nie tylko wywieźć odpady, ale też poddać je ostatecznej utylizacji lub odzyskowi. Szacunkowa masa chemikaliów to 750 ton (Mg). W toku procedury potencjalni oferenci dopytywali o kluczowe kwestie finansowe. Gmina zapewniała, że jeśli po zważeniu odpadów okaże się, że jest ich więcej niż zakładane 750 ton, samorząd zapłaci za każdą dodatkową tonę zgodnie z faktycznym stanem. To ważne zabezpieczenie, biorąc pod uwagę, że przez 8 lat zawartość niektórych beczek mogła ulec degradacji lub zmieszaniu.
W poniedziałek, 11 maja, nastąpiło oficjalne otwarcie ofert. Do walki o zlecenie stanęły dwa podmioty:
- RAF EKOLOGIA Sp. z o.o. (Jedlicze)
- oraz Konsorcjum firm: Hydrogeotechnika Sp. z o.o., Kielce (lider, pełnomocnik), PROMAROL-PLUS Sp. z o. o., Ciepielówek (członek konsorcjum), Eneris Proeco Sp. z o. o., Bydgoszcz (członek), Econ Trader Sp. z o. o., Wojkowice (członek).
Obie oferty mieszczą się w budżecie, jaki samorząd otrzymał w formie dofinansowania. Pierwsza (RAF EKOLOGIA) opiewa na kwotę 5 346 000 zł (brutto), druga (konsorcjum firm) - 5 224 500 zł (brutto). Po ich wnikliwej analizie gmina wyłoni wykonawcę zadania. Będziemy wracać do sprawy.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.