reklama

Mariusz Ratajczak: "Miejsce w środku tabeli IV ligi będzie dla nas sukcesem" [WYWIAD]

Opublikowano:
Autor:

Mariusz Ratajczak: "Miejsce w środku tabeli IV ligi będzie dla nas sukcesem" [WYWIAD] - Zdjęcie główne
Autor: Kuba Piotrowicz / Facebook Mariusz Ratajczaka | Opis: Astra Krotoszyn cieszy się po zwycięskim meczu. Na zdjęciu w kółko prezes Astry Mariusz Ratajczak

reklama
Udostępnij na:
Facebook
SportMiesiąc temu Astra Krotoszyn wywalczyła awans do IV ligi. O minionych rozgrywkach oraz wyzwaniach czekających drużynę w nadchodzącym, historycznym sezonie z prezesem klubu - Mariuszem Ratajczakiem - rozmawia Jakub Piotrowicz.
reklama

Minął miesiąc od awansu. Co pan czuł wtedy i co dziś czuje po takim sukcesie?

Na pewno cieszyliśmy się wszyscy po meczu. Ja osobiście też, bo to jest satysfakcjonujące. Czułem ulgę, że ten awans w końcu stał się faktem, bo od lata planowaliśmy, żeby go zrobić. Dzisiaj pozostaje nam się skupić na przygotowaniach do nowej ligi.

Mówi pan, że przed sezonem założyliście sobie cel w postaci awansu. Patrząc po poprzednich sezonach bywaliście w szeroko pojętej czołówce (Astra w dwóch poprzednich sezonach zajęła piąte i szóste miejsce - przyp. red.), ale jednak do awansu było trochę daleko.

Dystans punktowy był dość znaczny, bo traciliśmy do drużyny awansującej 15-20 punktów. Potrafiliśmy jednak wygrywać z nimi, jak chociażby z Kanią Gostyń 4:1 na własnym boisku. Natomiast w okresie przygotowawczym poczyniliśmy pewne kroki, zrobiliśmy analizę tego wszystkiego i wiedzieliśmy, że ten cel jest realny. Ważną rolę odegrał powrót paru starszych chłopaków, ale ważna była też praca trenera, to żeśmy ten zespół w miarę obudowali fajnie od podstaw i to zaprocentowało. Wyszliśmy na prowadzenie po ósmej kolejce, graliśmy najrówniej z wszystkich drużyn i nie oddaliśmy prowadzenia do końca rozgrywek.

reklama

Czy w trakcie tych dwudziestu dwóch kolejek, kiedy byliście liderem, miał pan takie poczucie, że ten awans może się jednak nie udać?

To jest sport i różne sytuacje - słabsza dyspozycja, kontuzje czy tego typu sytuacje - mogły wpłynąć na to, że w jednym czy w drugim meczach noga by się potknęła i ta nasza pozycja mogła być zagrożona. Za plecami czuliśmy oddech Jaroty i ten remis z Pogonią II Nowe Skalmierzyce sprawił, że trzeba było być skoncentrowanym do ostatniego gwizdka. W ostatnim meczu z Polonią Kępnie też była pewna nerwówka. Wiedzieliśmy jednak, o co gramy i drużyna fajnie zareagowała na tę sytuację i było czuć, że nie przegramy tego meczu.

O mistrzostwie i bezpośrednim awansie, a uniknięciu gry w barażach, zadecydowała jedna bramka, no bo odrobiliście w Jarocinie stratę z 0:2 na 3:2. W Krotoszynie z kolei w meczu z Jarotą w ostatniej chwili wyrównaliście. Ma pan takie poczucie, że sprzyjało wam szczęście jeśli chodzi o pojedynki właśnie z Jarotą, które pewnie były kluczowe do tego awansu?

reklama

Trzeba pomóc szczęściu. Na pewno w Jarocinie pokazaliśmy charakter w drugiej połowie, po tym słabszym początku. Wszedł Karol Krystek, strzelił kontaktowego gola i tchnął w zespół nadzieję. I tutaj nie mówiłbym o szczęściu, bo w szatni sobie powiedzieliśmy, że ten mecz też trzeba wygrać. Z kolei w Krotoszynie już od poprzedniego sezonu mamy taki okres, że nikt nie może nas pokonać. W drugim meczu z Jarotą też pokazaliśmy charakter i wiedziałem, że nie przegramy. Ten jeden punkt nam dużo dawał. Z perspektywy czasu widać, że Jarota była zespołem najbardziej zbliżonym poziomem do nas i grały ze sobą dwa równe zespoły.

Niemniej jednak przed ostatnią kolejką byliście na równi z Jarotą. Przed meczem z Polonią Kępno był duży stres, czy miał pan poczucie, że spokojnie wygracie?

reklama

Obawiałem się troszeczkę, bo w pamięci miałem mecz z rundy jesiennej (wówczas Astra przegrała w Kępnie 1:3 - przyp. red.). Byliśmy faworytem, ale z tyłu głowy był lekki znak zapytania. Po strzelonej bramce zespół zareagował pozytywnie i byłem zdecydowanie bardziej spokojny i już nie było tych nerwów takich wielkich. Czuliśmy też wsparcie z trybun.

Kiedy sędzia zagwizdał po raz ostatni w meczu z Polonią to pojawiła się u pana ulga, radość, czy jeszcze jakieś inne uczucie?

Pełna radość. Wystrzał tej radości był niesamowity. Fajne odczucie, bo to takie przeżycia co, zostają w głowie na zawsze, choć muszę powiedzieć, że dopiero w poniedziałek po meczu uświadomiłem sobie, co tak naprawdę zrobiliśmy. Najbardziej cieszyłem się jednak tydzień po meczu, kiedy były największe upały. Gdybyśmy nie wygrali z Polonią, to gralibyśmy w barażach i miałem takie przeczucie, że w tych warunkach byłoby ciężko wygrać mecze barażowe.

reklama

Wiem, że pewnie ciężko panu będzie znaleźć jakieś wady w swoim zespole, ale podsumowując sezon, co panu się w nim podobało, a co mogło pójść lepiej?

Mogło być mniej kontuzji. Na początku sezonu pauzował Marek Motylewski. Długo do siebie dochodził Szymon Nowicki, a w wiosennym meczu z Jarotą poważnej kontuzji kolana doznał kapitan - Patryk Sikora. I cały czas nie wiemy, kiedy wróci na boisko. Jeśli chodzi o pozytywy, to chyba najważniejszym jest to, że awansowaliśmy, ale wydaje mi się, że nasza gra przez cały sezon była bardzo dobra, bowiem ponieśliśmy tylko dwie porażki, więc ciężko znaleźć słabsze momenty.

Teraz przed Astrą czwarta liga. Uważa pan, że to poziom na którym zespół powinien być już dawno?

Tak. Krotoszyn jako miasto zasługuje na IV ligę i powinien być w niej od dobrych kilku lat. Mamy bardzo dobry stadion i kibiców. Myślę, że te 18 lat to dla wszystkich związanych z klubem było za długo. Taki marazm, czekanie w nieskończoność. W końcu spełniło się to małe marzenie i dołączamy do tych lepszych w naszym województwie.

Wracacie do IV ligi po 18 latach. Nie ma co ukrywać, że IV liga osiemnaście lat temu a teraz to dwa różne światy. Jak dużym wyzwaniem będzie ten awans? Pytam zarówno pod kątem organizacyjnym, finansowym i sportowym.

Kiedy ostatni raz graliśmy w IV lidze, to województwo było podzielone na grupę północną i południową, więc grało się z drużynami, do których miało się blisko. Teraz jest jedna IV liga, co sprawia, że mamy dalekie wyjazdy. To oczywiście sprawia, że rosną koszty, ale jesteśmy na nie gotowi. Organizacyjnie mówiłem już o tym, że mamy świetną bazę, myślę, że nawet na poziom wyższy niż IV liga. Jeśli chodzi o poziom sportowy, to rozpoczęliśmy już przygotowania, pozyskaliśmy kilku zawodników i będziemy robić wszystko, żeby kadra była na tyle optymalna, żeby utrzymać się w IV lidze.

No właśnie - Astra zrobiła już kilka tych transferów, bo wrócili Jakub Goliński, Kacper Pinkowski, przyszedł bramkostrzelny Jakub Nowak. Czy to już wszystkie wzmocnienia, czy też testujecie piłkarzy albo pracujecie nad transferami?

To nie wszystkie wzmocnienia, bo dołączył do nas jeszcze Kacper Maciejewski z Czarnych Dobrzyca. Zaczęliśmy już przygotowania - w tym tygodniu mamy pierwsze sparingi i po nich usiądziemy z trenerem, żeby przeanalizować, gdzie mamy braki i kogo powinniśmy pozyskać. Na dwa tygodnie przed początkiem ligi chcemy domknąć kadrę, tak żeby ci, na których postawimy w rundzie jesiennej mogli zacząć się ze sobą zgrywać, wiedząc, że w takim właśnie składzie przystąpią do rozgrywek.

Drugie pytanie związane z kadrą, być może jest nawet ważniejsze, bo dotyczy tego, czy z drużyny szykują się jakieś odejścia? Czy jednak zawodnicy, którzy awansowali do IV ligi, stwierdzili, że to jest na tyle duże wyzwanie, że wszyscy chcą go spróbować?

Na pewno odchodzą Karol Krystek i Patryk Perz, którzy skupią się na futsalu. Przez pierwszych kilka kolejek będzie z nami Mikołaj Marciniak, ale bliżej jesieni i czasu, w którym będzie rozpoczynać się sezon piłki halowej on także skupi się na grze na hali. Będziemy starali się ich zastąpić, aczkolwiek były to ważne postaci w naszej drużynie w mijającym sezonie, więc nie będzie to łatwe.

Rozumiem też, że trener Leszek Krutin utrzymuje swoją posadę i poprowadzi zespół w IV lidze?

Trener Krutin wywalczył ten awans i zasłużył na to, żeby poprowadzić zespół w IV lidze.

Jaki cel postawi pan przed zespołem przed nadchodzącym sezonem? Naturalnym dla każdego beniaminka jest zazwyczaj walka o utrzymanie. Czy samo pozostanie w IV lidze pana usatysfakcjonuje czy też liczy pan na włączenie się do walki o czołowe lokaty?

Miejsce w środku tabeli będzie dla nas sukcesem. Wiemy, że losy beniaminków zazwyczaj są ciężkie, jeśli chodzi o nowe rozgrywki, i zdajemy sobie sprawę, że nie będzie to proste, żeby pozostać na tym poziomie. Nie chcemy więc stawiać sobie wygórowanych celów, a dobrze się zaaklimatyzować i ustabilizować swoją pozycję w IV lidze, a dopiero później walczyć o wyższe lokaty.

Zakładając jednak, że walczyć będziecie o utrzymanie, bierze pan pod uwagę taki scenariusz, w którym po roku spadacie ponownie do V ligi?

Zrobimy wszystko, żeby tego uniknąć. Celem na rundę jesienną jest to, żeby zapewnić sobie na tyle bezpieczną przewagę nad strefą spadkową, żeby zimą przygotowywać się ze spokojną głową do wiosny, a nie mieć z tyłu głowy tego, że trzeba będzie walczyć o każdy punkt.

Jeśli chodzi o piłkę nożną to w B klasie wystawiacie do gry także rezerwy. Czy w tym roku celem dla piłkarzy drugiego zespołu będzie włączenie się do walki o awans do A klasy, czy będziecie chcieli ogrywać młodych zawodników w seniorskim futbolu?

Priorytetem jest ogrywanie tych najmłodszych piłkarzy. Część z nich już w zeszłym sezonie trenowała z pierwszym zespołem i dostawała minuty w V lidze. W tym roku będzie podobnie i ci, którzy będą się wyróżniać w B-Klasie mogą liczyć na włączenie do pierwszej drużyny. Jeśli jednak przydarzy się nam awans do A-Klasy nikt się nie będzie na to obrażał. To fajny zespół, ponieważ gra efektowną piłkę. Czasami jednak brakuje im jeszcze efektywności i zdarzają się wpadki w ustawieniu czy obronie. Chcemy to wyeliminować tak, żeby już wkrótce ci zawodnicy mogli na stałe trafić do Astry grającej w IV lidze.

Astra, klub wielosekcyjny, nie mogę więc nie zapytać o fakt, że w tym roku Astry nie będzie w III lidze siatkówki. Podjęta została decyzja, że dotychczasowa sekcja siatkówki przemianowana została na ASR Krotoszyn. Skąd taka decyzja?

Taki pomysł wyszedł od osób związanych z ASR. Twierdzili, że Astra zbyt mocno kojarzy się z piłką i przez to też mieli obawy, że nie będą mieli oni wystarczającego finansowania na swoje funkcjonowanie. My się nie upieraliśmy i przystaliśmy na takie rozwiązanie. Uważam bowiem, że Krotoszyn ma na tyle dobrą bazę sportową, że mocno rozwinięte powinny być - piłka nożna, futsal, siatkówka i inne dyscypliny sportu. Co do szczegółów funkcjonowania ASR Krotoszyn nie chcę się wypowiadać, o to prosiłbym pytać osoby związane z tym klubem. Ja im życzę wszystkiego dobrego.

Co przed nadchodzącym sezonem chciałby pan przekazać kibicom Astry i całej społeczności piłkarskiej w Krotoszynie i okolicach?

Chciałbym podziękować za wsparcie w ubiegłym sezonie i zaprosić do jeszcze większego wspierania nas w IV lidze. Chciałbym, żeby kibice z uśmiechem przychodzili na stadion i cieszyli się czwartą ligą w Krotoszynie.

Czego panu oraz Astrze życzyć?

Jak najmniejszej ilości kontuzji, tak żebyśmy mieli jak najbardziej optymalny skład, który pozwoli nam na grę na dobrym poziomie w IV lidze oraz utrzymania w niej. Jeśli te dwie rzeczy się spełnią, to będę zadowolony z nadchodzących rozgrywek.

Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
logo