- Nawet w kościele za wszystko trzeba płacić. Niby „co łaska”, ale wiadomo, że łaska jest niebieska - mówią parafianie z powiatu krotoszyńskiego. Duchowni z kolei podkreślają, że ofiary składane przy okazji ślubów, chrztów czy pogrzebów to dochody parafialne. - Pojawiające się nieporozumienia polegają na tym, że niektórzy księża wyznaczają „stawki” np. za ślub czy pogrzeb. A parafianom myli się „ofiara co łaska” z ofiarą z łaski czyli jałmużną - mówi ks. Janusz Giera, proboszcz parafii w Kobylinie. Dodaje, że ofiara to ma być wyrzeczenie. - Jeżeli komuś zależy na mszy św., to ofiarę na nią znajdzie, chociażby była bardzo skromna. Powinna być adekwatna do sytuacji, z którą jest związana.
Z uczuciem zażenowania
Za darmo nie ma nic
500 zł na mszę pogrzebową
„Już nie ma co łaska”