05 gru / Sabiny, Krystyny, Edyty

Marcelek z Krotoszyna ma szansę na radioterapię. Jest nadzieja!

Autor: M.P. 14 lis 12:45
Marcel Samol z Krotoszyna ma szansę na dalsze leczenie. Mimo młodego wieku – lekarze wstępnie zakwalifikowali go na radioterapię we Wrocławiu. Teraz Mały Wojownik czeka na rezonans.

Marcel Samol z Krotoszyna – choć ma dopiero 18-miesięcy – przeżył już więcej niż większość dorosłych. Mały Wojownik od 4 miesiąca życia walczy z guzem mózgu. I choć nie jest to łatwa walka, to Marcelek i jego rodzice się nie poddają.

 

Gdy Marcel miał 4 miesiące wykryto u niego guza mózgu. Rozpoczęła się walka i zbieranie pieniędzy na leczenie w Stanach Zjednoczonych. Dzięki pomocy rodziny, przyjaciół, znajomych i nieznajomych udało się uzbierać ok. 4 milionów złotych, dzięki którym Marcel i jego rodzice polecieli do USA. Tam Marcelek z Krotoszyna spędził 183 dni, a leczenie przyniosło skutek – guz zniknął.

Radości nie było końca. Marcel z rodzicami wrócił do Krotoszyna i wszyscy mieli nadzieję, że cierpienia Małego Wojownika dobiegły końca i teraz będzie miał szczęśliwe dzieciństwo.

 

GUZ WRÓCIŁ 

Niestety, po 4 miesiącach guz wrócił. Marcel trafił na stół operacyjny we wrocławskiej klinice, gdzie guz został wycięty. Później potrzebna była kolejna pilna operacja, gdyż w miejscu wycięcia guza pojawił się obrzęk.

Pilna operacja jego usunięcia uratowała życie Marcelka. Ale to tylko tymczasowe rozwiązanie. W panice szukaliśmy znów ratunku na całym świecie. Plan leczenia przygotuje St. Louis Children’s Hospital w USA. Tylko to da nam nadzieję na uratowanie Marcelka – podkreślała Karolina, mama Marcelka.

 

ZBIÓRKI PIENIĘDZY NA LECZENIE MARCELA

W całym kraju znów ruszyły zbiórki pieniędzy na leczenie Marcelka. Rodzina, przyjaciele, znajomi i nieznajomi robili wszystko, by w ciągu kilkunastu dni uzbierać 4 miliony złotych, które pozwoliłyby Marcelowi Samolowi z Krotoszyna wrócić do USA i przejść leczenie.

 

MARCEL MA PRZERZUTY

Dostać szansę na życie. Udało się uzbierać ponad połowę tej kwoty, gdy ze Stanów Zjednoczonych przyszła druzgocąca wiadomość – Marcel ma przerzuty i nie będzie mógł być leczony w USA.

Po półtoragodzinnej wideokonferencji lekarze dali nam informację, że przerzuty, które nie były pewne – okazało się, że już są pewne. Fakt ten, że te przerzuty się pojawiły dyskwalifikuje nas na całej linii. Jak wiecie, Marcel nie miał tego rezonansu robionego przed operacją, dlatego to wszystko tyle trwało - mówiła ze łzami w oczach Karolina, mama Marcelka z Krotoszyna.

 

CO DALEJ Z LECZENIEM MARCELKA?

Amerykańscy lekarze przedstawili rodzicom dalsze opcję.

Pierwszą możliwością jest radioterapia. Jednak, ze względu na to, że Marcel nie skończył jeszcze dwóch lat – nie wiadomo, czy będzie można ją wykonać.

Pierwsza opcja to jest radioterapia, którą będziemy w tym tygodniu konsultować. Marcel ma półtora roku, radioterapia jest od dwóch lat, więc nie wiemy, czy radiolodzy wyrażą na to zgodę. Lekarze ze Stanów powiedzieli nam wprost, że jeżeli powiedzą, że nie, to nie możemy się zapierać, tylko mamy ich słuchać. Czy będzie sens to robić, czy to mu nie zaszkodzi bardziej, niż gdyby jej nie dostał – mówiła kilka dni temu mama Marcelka.

Kolejnym możliwym rozwiązaniem jest chemioterapia.

Druga opcja to będą badać tego bloczka z guzem, którego wysłaliśmy do badań ze szpitala z Wrocławia po drugiej operacji. Mają tego guza przebadać pod kątem, czy nie znajdują się w tym guzie jakieś białka, żeby jakąś chemię docelowo zastosować. Marcel by ją wtedy przyjmował w domu – wskazywała Karolina, mama Marcela Samola.

Trzecia opcja to zaprzestanie leczenia i po prostu walka z bólem. Rodzice postanowili jednak, że się nie poddadzą. I zrobią wszystko, by uratować Marcelka.

Jeżeli powiedzą, że radioterapia ma sens, to przystąpimy do niej. Jeżeli nie, to czekamy na wynik chemii – około kilku tygodni – mówiła Karolina.

 

ZAKOŃCZONO ZBIÓRKĘ PIENIĘDZY DLA MARCELKA Z KROTOSZYNA

Ostatnie dni były dla rodziny Marcelka z Krotoszyna bardzo trudne. Gdy okazało się, że Marcel nie ma szans na leczenie w USA – rodzice nie kryli łez. Wielu płakało razem z nimi, gdyż – nawet nieznajomi – całym sercem pokochali Marcelka.

Niestety, dalsze zbieranie pieniędzy przestało mieć sens. Zbiórkę zakończono.

Pieniądze, które są uzbierane na siepomaga.pl prawdopodobnie zostaną do tego czasu, aż nie wyjaśni się kwestia chemii. Jeżeliby się okazało, że jest taka możliwość i że Marcel może przyjmować chemię, która celuje typowo w to białko, które istnieje w tym guzie, to kwota takiej chemii też nie jest mała - mówiła Karolina. 

Jeżeli niestety Marcel nie będzie mógł przyjmować chemii – pieniądze zostaną przeznaczone na potrzebujące dziecko. 

Nie pytajcie na kogo, na co, gdzie. To nie są pytania na teraz. Chcemy, żebyście wiedzieli, że pieniążki, które zebraliście będą na pewno bardzo dobrze spożytkowane i uratują na pewno życie innemu dziecku. Te pieniądze nie przepadną – podkreślała Karolina, mama Marcelka.

 

JEST NADZIEJA - MARCELEK MA SZANSĘ NA RADIOTERAPIĘ

W mroku pojawiło się jednak światełko nadziei. Marcelek – mimo młodego wieku – został wstępnie zakwalifikowany na radioterapię.

W niedzielę jedziemy do szpitala, ponieważ udało się lekarzom załatwić rezonans kontrolny główki i kręgosłupa.. wstępnie Marcel zakwalifikowany na radioterapię we Wrocławiu! Lekarze muszą dokładnie doprecyzować szczegóły, wiec dowiemy się wszystkiego w poniedziałek! - informują rodzice.

A my wszyscy trzymamy kciuki, by Mały Wojownik dostał kolejną szansę na walkę i wyszedł z niej zwycięsko!

 

Zdjęcia: Archiwum prywatne rodziców Marcelka

Powiązanie z artykułem
Marcelek z Krotoszyna ma przerzuty. Nie będzie leczenia w USA. Rodzice nie kryją łez

Zobacz artykuł
Ostatnie komentarze