05 gru / Sabiny, Krystyny, Edyty

Marcelek z Krotoszyna ma przerzuty. Nie będzie leczenia w USA. Rodzice nie kryją łez

Autor: M.P. 10 lis 20:47
Lekarze z USA potwierdzili przerzuty u Marcelka z Krotoszyna. To dyskwalifikuje go do leczenie za granicą. Rodzice Marcelka nie kryją łez.

[AKTUALIZACJA]

Marcelek ma szansę na dalsze leczenie - kliknij!

Marcel Samol z Krotoszyna to prawdziwy wojownik. Gdy miał 4 miesiące – wykryto u niego guza mózgu.

Rozpoczęła się walka, w której udział wzięli wszyscy – rodzina, przyjaciele, znajomi i nieznajomi. W internecie organizowano zbiórki, w Krotoszynie odbywały się koncerty i licytacje. Udało się uzbierać 4 miliony złotych, dzięki którym Marcel Samol i jego rodzice mogli polecieć do Stanów Zjednoczonych. Tam Mały Wojownik został poddany leczeniu i był pod opieką lekarzy amerykańskiej kliniki. Guz zniknął.

Marcel z Krotoszyna walczył dalej

Po 183 dniach Marcelek i jego rodzice mogli wrócić do Krotoszyna. I wszyscy mieli nadzieję, że chłopiec jest już zdrowy. Niestety, szczęście nie trwało długo. Po 4 miesiącach okazało się, że guz odrósł.

Marcel trafił na blok operacyjny. Przez 11 godzin lekarze walczyli o jego życie. Udało się. Guz został wycięty. Niestety, z racji tego, że powstał obrzęk – potrzebna była kolejna operacja. Na szczęście i ona zakończyła się sukcesem.

Pilna operacja jego usunięcia uratowała życie Marcelka. Ale to tylko tymczasowe rozwiązanie. W panice szukaliśmy znów ratunku na całym świecie. Plan leczenia przygotuje St. Louis Children’s Hospital w USA. Tylko to da nam nadzieję na uratowanie Marcelka – podkreślała Karolina, mama Marcelka.

W całym kraju znów ruszyły zbiórki pieniędzy na leczenie Marcelka. Rodzina, przyjaciele, znajomi i nieznajomi robili wszystko, by w ciągu kilkunastu dni uzbierać 4 miliony złotych, które pozwoliłyby Marcelowi Samolowi z Krotoszyna wrócić do USA i przejść leczenie. Dostać szansę na życie.

Udało się już uzbierać połowę tej kwoty.

 

MARCELEK Z KROTOSZYNA MA PRZERZUTY

Niestety – z USA przyszły tragiczne wieści. Marcelek ma przerzuty i nie wyjedzie na leczenie do USA.

Po półtoragodzinnej wideokonferencji lekarze dali nam informację, że przerzuty, które nie były pewne – okazało się, że już są pewne. Fakt ten, że te przerzuty się pojawiły dyskwalifikuje nas na całej linii. Jak wiecie, Marcel nie miał tego rezonansu robionego przed operacją, dlatego to wszystko tyle trwało - mówi ze łzami w oczach Karolina, mama Marcelka z Krotoszyna.


CO DALEJ Z LECZENIEM MARCELKA?

Przerzuty sprawiają, że Mały Wojownik z Krotoszyna nie będzie leczony w Stanach Zjednoczonych. Amerykańscy lekarze przedstawili jednak rodzicom Marcelka trzy opcje.

Lekarze powiedzieli nam, że mamy trzy wyjścia. Nie wyjedziemy ani do Niemiec, ani do Stanów. Leczenie odbywałoby się w Polsce – mówi mama Marcelka.

Pierwszą możliwością jest radioterapia. Jednak, ze względu na to, że Marcel nie skończył jeszcze dwóch lat – nie wiadomo, czy będzie można ją wykonać.

Pierwsza opcja to jest radioterapia, którą będziemy w tym tygodniu konsultować. Marcel ma półtora roku, radioterapia jest od dwóch lat, więc nie wiemy, czy radiolodzy wyrażą na to zgodę. Lekarze ze Stanów powiedzieli nam wprost, że jeżeli powiedzą, że nie, to nie możemy się zapierać, tylko mamy ich słuchać. Czy będzie sens to robić, czy to mu nie zaszkodzi bardziej, niż gdyby jej nie dostał – przyznaje mama Marcelka.



Kolejnym możliwym rozwiązaniem jest chemioterapia.

Druga opcja to będą badać tego bloczka z guzem, którego wysłaliśmy do badań ze szpitala z Wrocławia po drugiej operacji. Mają tego guza przebadać pod kątem, czy nie znajdują się w tym guzie jakieś białka, żeby jakąś chemię docelowo zastosować. Marcel by ją wtedy przyjmował w domu – wskazuje Karolina, mama Marcela Samola.

O trzeciej opcji nie była w stanie mówić. Powiedział o niej tata Marcela.

Trzecią opcją jest hospicjum i nie robienie radioterapii ani chemioterapii doustnej. Nie wiadomo jaki to jest guz. Dać mu ten czas, spędzić go w domu. Czekając do momentu, aż będzie wymagał hospitalizacji. I wtedy neurochirurdzy musieliby ocenić, czy jest to możliwe, by zoperować go po raz kolejny, czy tylko podawać mu leki, które by uśmierzały ból i czekać aż... - przyznał z bólem tata Marcelka.

Mały Marcelek nie ma także szans na protonoterapię w Niemczech.

Protonoterapię, którą mieliby tam zastosować polecaliby pacjentowi, którego przeżywalność byłaby na poziomie 5 – 10 lat. U Marcela nie ma takiego rokowania, nie dają mu nawet 5 lat przeżycia – przyznaje tata Marcela.

Rodzice Marcelka podkreślają, że chcą spróbować radioterapii.

Jeżeli powiedzą, że radioterapia ma sens, to przystąpimy do niej. Jeżeli nie, to czekamy na wynik chemii – około kilku tygodni – mówi Karolina.



ZAKOŃCZENIE ZBIÓRKI DLA MARCELKA Z KROTOSZYNA

Rodzice małego Marcelka z całego serca dziękują też wszystkim osobom, które zaangażowały się w zbiórkę pieniędzy na Małego Wojownika.

Zebraliśmy nieco ponad 2 miliony, za co ogromnie wam dziękujemy. To, jak wy o Małego walczyliście, to ja nie wiem, czy ja sama w sobie miałam tyle woli walki, co wy nam dawaliście, tę wiarę – mówi ze łzami w oczach Karolina.

 

Dziś o północy zbiórka pieniędzy zostanie zakończona. 

Licytacje, które trwały do dziś bedą jeszcze zatwierdzone. Te z datą jutrzejszą już nie. Pieniądze, które są uzbierane na siepomaga.pl prawdopodobnie zostaną do tego czasu, aż nie wyjaśni się kwestia chemii. Jeżeliby się okazało, że jest taka możliwość i że Marcel może przyjmować chemię, która celuje typowo w to białko, które istnieje w tym guzie, to kwota takiej chemii też nie jest mała - mówi Karolina. 

Dlatego pieniądze uzbierane na siepomaga.pl na razie zostaną zamrożone i – miejmy nadzieję – w przyszłości pomogą Marcelowi w chemioterapii.

Jeżeli niestety Marcel nie będzie mógł przyjmować chemii – pieniądze zostaną przeznaczone na potrzebujące dziecko.

Nie pytajcie na kogo, na co, gdzie. To nie są pytania na teraz. Chcemy, żebyście wiedzieli, że pieniążki, które zebraliście będą na pewno bardzo dobrze spożytkowane i uratują na pewno życie innemu dziecku. Te pieniądze nie przepadną – podkreśla Karolina, mama Marcelka.

Zdjęcia: Archiwum rodziców Marcelka

Powiązanie z artykułem
Marcelek z Krotoszyna ma szansę na radioterapię. Jest nadzieja!

Zobacz artykuł
Ostatnie komentarze