01 cze / Justyna, Anieli, Konrada

Krotoszyn. Prokuratura sprawdza, czy w szpitalu narażono życie pacjentów

Autor: M.P 10 kwi 11:50
Prokuratura okręgowa w Ostrowie Wlkp. bada, czy w krotoszyńskim szpitalu doszło do narażenia życia i zdrowia pacjentów, oraz czy transport dwóch pacjentów zarażonych koronawirusem do szpitala w Pleszewie był zgodny z prawem.

27 marca ze szpitala w Krotoszynie na oddział paliatywny szpitala w Pleszewie przetransportowano 70-letniego mężczyznę. Trzy dni później – 30 marca – do pleszewskiego szpitala trafia drugi pacjent przewieziony ze szpitala w Krotoszynie – 75-latek.

 

W tym czasie pacjenci oddziału wewnętrznego i personel szpitala w Krotoszynie mieli wykonywane testy na obecność koronawirusa. I okazało się, że 7 pacjentów, 4 pielęgniarki i salowa mają wynik dodatni. Są zarażeni. Jeden z pacjentów umarł. [PISALIŚMY O TYM TUTAJ, KLIKNIJ].

To właśnie na oddziale wewnętrznym szpitala w Krotoszynie leżeli wcześniej mężczyźni, którzy trafili na oddział paliatywny pleszewskiego szpitala.

Jeden z nich – 70-latek – umiera kilka dni później na oddziale paliatywnym w Pleszewie [KLIKNIJ].

Niestety, od krotoszyńskich pacjentów zakażonych koronawirusem najprawdopodobniej zarażają się także inne osoby leżące na oddziale paliatywnym w Pleszewie i personel szpitala. Łącznie 30 osób. Trzy z nich już zmarły.

 

 

Prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie szpitala w Krotoszynie

Dlatego też Narodowy Fundusz Zdrowia złożył zawiadomienie do prokuratury w związku z sytuacją w krotoszyńskim szpitalu i tym, co później wydarzyło się na oddziale paliatywnym w Pleszewie.

- Do prokuratury rejonowej w Krotoszynie wpłynęło zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa skierowane przez Wielkopolski Oddział Wojewódzki Narodowego Funduszu Zdrowia w Poznaniu – mówi Maciej Meler, rzecznik prasowy prokuratury okręgowej w Ostrowie Wlkp.

Krotoszyńska prokuratura – w celu zachowania obiektywizmu – przekazała sprawę do prokuratury okręgowej w Ostrowie Wlkp.

- Materiały zostały przekazane do prokuratury okręgowej w Ostrowie Wlkp., która – po zapoznaniu się – postanowiła prowadzić postępowanie w prokuraturze okręgowej, w ramach wydziału I śledczego – mówi rzecznik prasowy ostrowskiej prokuratury.

 

 

Krotoszyński szpital naraził życie i zdrowie pacjentów?

Postępowanie na razie jest na etapie wstępnym i odbywa się w sprawie, a nie przeciwko komuś. Śledczy sprawdzą, czy krotoszyński szpital naraził życie i zdrowie pacjentów oraz czy transport dwóch pacjentów do szpitala w Pleszewie odbył się zgodnie z prawem i procedurami.

- Postępowanie dotyczy dwóch wątków. Kwestii związanej z zapewnieniem właściwej opieki nad pacjentami jednego z oddziałów oraz kwestii związanej z ich transportem do innej placówki medycznej – tłumaczy Maciej Meler.

W tej chwili prokuratura zbiera materiały dowodowe i planuje przesłuchania świadków.

- Postępowanie jest prowadzone w sprawie, będą przesłuchiwani świadkowie i gromadzony materiał. Dopiero później będzie można powoływać biegłych, bo to niewątpliwie będzie wymagało opinii biegłych – wskazuje rzecznik prasowy prokuratury okręgowej w Ostrowie Wlkp.

 

 

Lekarze z Krotoszyna nie wiedzieli, że pacjenci mają koronawirusa

Wicestarosta krotoszyński tłumaczy, że w momencie gdy dwóch pacjentów było transportowanych ze szpitala w Krotoszynie do Pleszewa – nikt nie wiedział, że są oni zarażeni koronawirusem.

- O ile mi wiadomo, to kiedy byli przewożeni pacjenci do szpitala w Pleszewie, to jeszcze nikt nie wiedział, że są oni zarażeni, a pomiędzy szpitalami wszelkie kwestie były uzgodnione – mówi Paweł Radojewski.

I dodaje.

- Dzisiaj wszyscy mówią, że krotoszyński szpital zawinił, a tak naprawdę dopiero w okolicy 1 kwietnia poszły u nas badania, a ci pacjenci zostali przewiezieni bodajże 27 i 30 marca. Wtedy jeszcze nikt nie wiedział, że w szpitalu takie rzeczy się zadzieją. Uczulaliśmy dyrektora szpitala, że w momencie, kiedy zaczęło się już coś dziać, aby było wszystko zaostrzone – wskazuje wicestarosta krotoszyński.

Paweł Radojewski przyznaje również, że dobrze, iż sprawą zajęły się niezależne instytucje.

- Moim zdaniem bardzo dobrze, że wyjaśni to organ zewnętrzny i nie będzie żadnych niedomówień w naszą stronę, że albo chcieliśmy dyrektorowi zaszkodzić albo że chcieliśmy jakiekolwiek zaniedbania ukryć. Jeżeli prokuratura dostrzeże jakieś uchybienia, to będziemy wówczas wyciągać konsekwencje – podkreśla Paweł Radojewski, wicestarosta krotoszyński.

Ostatnie komentarze