28 lut / Romana, Ludomira, Lecha

Krotoszyn. Kogo Wojciech Szuniewicz widzi na stołku dyrektora KOKu? [WYWIAD]

Autor: M.P. 01 lut 11:15
Z Wojciechem Szuniewiczem, dyrektorem Krotoszyńskiego Ośrodka Kultury Rozmawia Marta Popławska.

Zapowiedział pan wielki koncert w ramach podziękowania za akcję charytatywną dla Marcelka. Ogłosił pan nawet plebiscyt, by ludzie sami mogli zdecydować, kto ma wystąpić.

To wydarzenie z Marcelkiem było tak niesamowite, że tego nie można pominąć. Ludzie muszą się z tego ucieszyć, bo na to zasługują.

Kiedy więc koncert odbędzie się i kto zagra?

Koncert ma się odbyć 26 kwietnia. Na razie nie mogę powiedzieć kto zagra, bo prowadzimy rozmowy. m. in z Kamilem Bednarkiem, ale ostatecznej decyzji jeszcze nie ma.

Data koncertu zbiega się z końcem pana kariery jako dyrektora Krotoszyńskiego Ośrodka Kultury. Będzie to też pana pożegnanie z Krotoszynem?

Może trochę. Gdy powiedziałem władzom Krotoszyna, że odchodzę, to zawarłem z nimi umowę, żeby już więcej nic nie robić, żeby więcej pieniędzy zostawić mojemu następcy czy następczyni. Ale nie umiem siedzieć bezczynnie, a nasz wspólny sukces z Marcelkiem mi na to nie pozwala.

Dlaczego nie wystartuje pan w kolejnym konkursie na dyrektora KOK? Dlaczego Wojtek Szuniewicz odchodzi?

Za miłością. Poszczęściło mi się. Trafiło mi się - jak ślepej kurze ziarno, mówię szczerze. Jestem szczęściarzem.

Dla tej kochającej kobiety wyjeżdża pan do Warszawy. Co tam pan będzie robił?

Nie mam jeszcze podpisanej umowy, więc na razie nie mogę tego zdradzić.

Z krotoszyńską kulturą jest pan związany ponad 30 lat. Nie boi się pan, że ten, który zajmie pana miejsce będzie miał inną wizję? Że zaprzepaści dorobek?

Żyjemy w tak dynamicznych czasach, że nie ma co liczyć na to, że jakiś spadek po mnie albo tradycja pozostanie. Przyjdzie nowa „miotła”, pozamiata po swojemu. Koniec.

I nie namaści pan kogoś na swojego następcę? Jest ktoś, kogo widziałby pan na stołku dyrektora KOK?

To jest tak naprawdę decyzja burmistrza.

Boi się pan, że wskazanie faworyta byłoby dla niego pocałunkiem śmierci?

Nie chcę się w to bawić, wskazywanie moich faworytów… To się niebawem wszystko samo rozstrzygnie.

Czego pan życzy swojemu następcy?

Odwagi i pryncypialności. Etyki zawodowej.

A z czego jest pan najbardziej dumny, jeśli chodzi o pana dorobek?

Jestem dumny z tego, że siedem lat temu postanowiłem zrobić dużą zmianę – odejść od organizacji Dni Krotoszyna na rzecz Więc Wieców. Jestem dumny z różnych projektów – Buskerbus, Wratislavia Cantans, Teatr Polska, świetnie działające kino, pięknie wyglądający obiekt KOK-u po termomodernizacji, mnóstwo większych i mniejszych inwestycji, pozyskane środki zewnętrzne no i świetny zespół KOK-u – im nie da się w kaszę dmuchać – wiedzą czego chcą! I jestem dumny z tego, że – obojętnie jaki był burmistrz i władze – pozwolono mi traktować Krotoszyn na serio. Nie jako przysłowiową prowincję, gdzie można dać byle co, ale jako miejsce, gdzie można i należy dawać rzeczy najwyższej klasy. Takie moje wspomnienie: koncert w ramach festiwalu Wratislavia Cantans zespołu „Eighth Blackbird” z USA – laureata 3 nagród Grammy. Prowincja, to nie miejsce, ale stan umysłu.

 

 

Ostatnie komentarze