Mieszkańcy Staregogrodu mieli już dość chodzenia po starych, połamanych i zarwanych płytkach w dukcie, biegnącym wzdłuż posesji przy powiatówce. I nie oglądając się na służby drogowe opłacane z budżetu powiatu, postanowili zadbać o chodnik w czynie społecznym.Wzięli sprawy w swoje ręce. Dosłownie. I po gospodarsku, wykorzystując płytki pochodzące z rozebranego chodnika przy Alei Powstańców Wlkp. w Kobylinie modernizują chodnik w wiosce. Od drogowców z powiatu odbierają co jakiś czas transport z piaskiem.
- Nikogo do tego nie zmuszam, kto chce, może brać płytki i piasek. I wymieniać chodnik przed swoją posesją. Jak na razie, nikt nie ma nic przeciwko – przyznaje Bogumił Drygas, sołtys miejscowości.
Uważa, że gdyby nie chęci i siły mieszkańców, chodnik pewnie jeszcze długo byłby w kiepskim stanie. - Właściciel drogi by nam tego nie zrobił, bo na to nie ma pieniędzy. Na te drogę nie było żadnego planu, a płytki były już naprawdę zniszczone. Wystarczy spojrzeć, jak wygląda w tych miejscach, gdzie jeszcze nie został przełożony – mówi Bogumił Drygas.