Reklama

Konarzew: Diamentowe gody Stanisławy i Władysława Saracenów

Opublikowano:
Autor:

Konarzew: Diamentowe gody Stanisławy i Władysława Saracenów  - Zdjęcie główne
Udostępnij na:
Facebook

Przeczytaj również:

Wiadomości

Poznanie pani Stasi i potem rychły ślub z nią przed 65 laty pan Władysław Saracen uważa za swoje największe życiowe szczęście. – Zwróciłem na nią uwagę, gdy szedłem drogą koło jej domu w Konarzewie. Pasła gąski. Miała takie czarne włosy – zaczyna swą opowieść 94-latek.Zapatrzona w męża siedząca obok niego pani Stanisława uśmiecha się. I od razu wchodzi mu w słowo. – A tobie przecież zawsze podobały się blondynki. Nawet wiedziała o tym wróżka, która przepowiedziała mu, że mimo to ożeni się z dziewczyną o czarnych włosach – przyznaje Stanisława Saracen. Wróżka wywróżyła panu Władysławowo przyszłą małżonkę, gdy przebywał na zesłaniu w Niemczech w czasie wojny. Wtedy jeszcze nie wiedział, gdzie leży Konarzew, do którego sprowadził się i ostatecznie zamieszkał w 1945. Wychował się bowiem najpierw w woj. świętokrzyskim, a jako 9-latek z rodziną przeprowadził się na Wołyń. – Potem wybuchła wojna. Gdy miałem 23 lata, w 1942 wywieziono mnie do Niemiec do Hanoweru, gdzie pracowałem w tartaku. Przeżyłem lagier, bombardowania. Coś strasznego – wspomina Władysław Saracen. Po zakończeniu wojny choć ciągnęło go do Stanów, postanowił powrócić do Polski. Dzięki znajomym dowiedział się, że jego bliscy zamieszkali w Konarzewie. Zaczął więc pracować w gospodarstwie. Tu poznał swoją przyszłą małżonkę. Często widywali się i spotykali przy pracy. Młodziutka Stasia miała wtedy 17 lat, Władysław był od niej starszy o 11 lat. Niebieskooki blondyn bardzo jej imponował. Oboje czekali więc, gdy Stasia będzie pełnoletnia. Pobrali się po roku znajomości. - We wrześniu kończyłam 18 lat, stałam się pełnoletnia, a 12 listopada odbył się nasz ślub cywilny – wspomina z uśmiechem 83-latka. Zaczęli budować wspólny dom, razem prowadzili gospodarstwo. - Zawsze żyliśmy w zgodzie, nie było między nami nieporozumień. Nigdy też nie dostrzegaliśmy różnicy wieku między sobą. Wspólnie doczekali się 5 dzieci. - Dziś jesteśmy na emeryturze. Cieszymy się, że udało nam się wychować dzieci, wykształcić, doczekać wnuków, jesteśmy zdrowi – przyznaje kobieta. Mąż przypatrując się jej, chwyta ją za rękę. - Jeszcze niedawno mówiłem komuś, że taka żona jest na wagę złota. (es)

Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE