25 cze / Lucji, Wilhelma, Doroty

Martyna Marszałek z Rozdrażewa wykonuje bodypainting

Autor: T.S 08 kwi 16:32 63 odsłon

Stawała przed lustrem i ćwiczyła. Później za „płótno” służyli jej najbliżsi z rodziny. Dziś Martyna Marszałek z Rozdrażewa to już mistrzyni w bodypaintingu. Na ciele potrafi wyczarować prawdziwe dzieła sztuki.

Zawsze lubiła rysować. – Ale nie zawsze mi wychodziło – mówi Martyna Marszałek z Rozdrażewa. Kiedy była w gimnazjum zaczęła pasjonować się bodypaintingiem – czyli malowaniem na ciele. – Na jakimś festynie szkolnym pierwszy raz malowałam twarze. Amatorsko. Kredkami – wspomina Martyna.

 

Wtedy też często myślała sobie - "gdybym miała pieniądze, kupiłabym sobie cały zestaw do malowania". I rzeczywiście pierwsze zarobione pieniądze przeznaczyła na farby. Ale jak tu malować pędzlem, gdy nigdy nie umiało się go używać? – śmieje się 22-latka. Paja i zaangażowanie zrobiły swoje. - Jestem przykładem na to, że nie talent a praktyka i chęci są najważniejsze aby się czegoś nauczyć. Przez pierwsze kilka miesięcy uczyłam się sama, a później zrobiłam pierwszy kurs facepaintingu – mówi. A później było już z górki. 

Dziś, kiedy znajomi czy rodzina wpadają do Martyny – do razu pada pytanie. – Pomalujesz nas? - Zawsze odpowiadam: "taaaak, chodź namalujemy ci coś fajnego". Ostatnio coraz więcej dorosłych decyduje się na malowanie ciała. - Ponadto rodzice organizując dzieciom urodziny, często dzwonią lub piszą z zapytaniem o malowanie twarzy. To największa atrakcja dla dzieci jak i również opiekunów – opowiada rozdrażewianka.

 

Martyna Marszałek w przyszłości będzie magistrem pedagogiki. I widać, że ma pedagogiczne podejście do dzieci. Dlatego zaczęła się na własną rękę zajmować się animacją kulturalną podczas festynów. A wszystko zaczęło się – jak wiele rzeczy w Rozdrażewie – od Stowarzyszenia Kobiet Wiejskich. - Zaraziły mnie tą pasją do zabawiania dzieciaczków panie ze Stowarzyszenia Kobiet Wiejskich w Rozdrażewie podczas jednego pikniku. I tak się zaczęło – opowiada 22-latka. Ale podkreśla, że duszę pedagogiczną odkryła w sobie jeszcze wcześniej. - W Zespole Szkół Ponadgimnazjalnych nr 2 w Krotoszynie, gdzie uczęszczałam, byliśmy na wymianie uczniowskiej w Niemczech. I żeby oswoić się z językiem przebywaliśmy jednego dnia w niemieckim przedszkolu. Mieliśmy się tam bawić z dziećmi. Stwierdziłam, że to mi się podoba – wspomina. Po tym zdarzeniu wszystko potoczyło się błyskawicznie.

 

Martyna Marszałek chcąc rozwijać swoją pasję, ukończyła kurs animatora kultury i kurs malowania na twarzy, a także kurs pierwszej pomocy dla najmłodszych. - Zrobiłam to, bo pędzelek nie chciał współgrać z moją ręką. Co innego malowanie na płótnie czy papierze, a co innego na ludzkiej twarzy – śmieje się młoda artystka. Martyna współpracuje też z profesjonalną grupą animacyjną Happy Kids Party. I dodaje. - Podoba mi się zawód animatora kultury i chciałam nauczyć się jak najwięcej. Ale nie prowadzę zarejestrowanej działalności gospodarczej, bo nie biorę pieniędzy za występ. Ewentualnie jak ktoś mi zwróci za paliwo i farbki, to będzie dobrze. Pomagam tym, których nie stać na wynajęcie profesjonalnego animatora, a poza tym lubię to, co robię – mówi rozdrażewianka. Tymczasem wyposażenie animatora kultury to nie są najtańsze rzeczy. - Farbki do twarzy muszą być specjalne, nietoksyczne. Po 20 zł za tubkę jednego koloru. Na kompletną paletę kolorów wydałam 1.000 zł – przyznaje 22-latka.

 

Co oferuje animatorka dziecięcych zabaw z Rozdrażewa? Przede wszystkim piękne malowanki na twarzach i nie tylko. Widzieliśmy przepiękną różę – autorstwa Martyny wyczarowano na dziecięcej rączce. I uwierzylibyśmy, że to tatuaż. - Powodzeniem za każdym razem cieszą się olbrzymie bańki mydlane. Dzieci wprost za nimi przepadają. Poza tym na kursie animatorów nauczyłam się animacji tanecznej – opowiada Martyna Marszałek. Jakie ma plany na przyszłość? - Chcę ukończyć studia. A może wkrótce zarejestruję działalność i będę wykonywać swoją pasję zarobkowo. Kto wie – kończy przyszła pani pedagog.

Ostatnie komentarze
Popularne w Styl życia