Z Gołuchowa przyszedł też trener Damian Baras. Jednak wyniki dalekie od oczekiwań spowodowały, że szybko zastąpił go doświadczony szkoleniowiec Krzysztof Pawlak i to dało efekty. W pięciu ostatnich meczach kaliszanie cztery razy wygrali i raz zremisowali. Po kolejny komplet punktów tym razem przyjechali do Kobylina. Gospodarze natomiast przystępowali do tego spotkania podbudowani odniesionym tydzień wcześniej zwycięstwem w Ostrzeszowie. To jednak goście od początku osiągnęli przewagę i szybko została ona potwierdzona. Co prawda po strzale Konrada Chojnackiego miejscowych wyratował jeszcze słupek, ale zaledwie po chwili, Łukasz Derbich silnym strzałem z kilkunastu metrów uzyskał prowadzenie. Dwukrotnie niewiele brakowało aby podwyższył je Błażej Ciesielski. Później Piasta trzykrotnie wyratował jego bramkarz ? Arkadiusz Michałowicz dwukrotnie nie dając się pokonać Chojnackiemu i raz Filipowi Sówce. Kobylinianie w pierwszej części mieli trzy szanse, ale po główce Jędrzeja Paczkowa piłkę w ostatniej chwili zablokował jeden z rywali, następnie, po rzucie wolnym Krzysztofa Kendzi z 22 metrów piłka odbiła się od muru i w końcu z dystansu pomylił się Mateusz Pijanowski. Na początku drugiej części dwóch następnych dobrych sytuacji dla kaliszan nie wykorzystali Łukasz Grabowski i Ciesielski. Miejscowi widząc, że w skutek uważnej gry defensywy rywali, trudno im podejść pod ich pole karne próbowali strzałów z dystansu, ale zarówno ten Paczkowa, jak i Witczaka, były zbyt lekkie i nie przyniosły efektu. Tymczasem w 56 min. po uderzeniu Marcina Lisa i pechowej interwencji Michałowicza padł drugi gol dla KKS ? u. W rewanżu Jacek Kuświk obronił dwa uderzenia Pijanowskiego z 30 metrów. W 72 min. kobylinianom znów dopisało szczęście, gdyż Chojnacki z 25 metrów trafił w słupek. Po kilkudziesięciu sekundach miał on kolejną okazję wykonując rzut wolny niemal z lewej linii pola karnego, ale piłka odbiła się od muru. Następnie Krzysztof Kajl zdołał zablokować Derbicha, a minimalnie precyzji zabrakło Danielowi Armatysowi i Sówce. Wynik już się nie zmienił. W następnym meczu, wyjątkowo już w najbliższą sobotę, Piast, także u siebie, zagra z Orłem Mroczeń (13.00). (wb)
Z Gołuchowa przyszedł też trener Damian Baras. Jednak wyniki dalekie od oczekiwań spowodowały, że szybko zastąpił go doświadczony szkoleniowiec Krzysztof Pawlak i to dało efekty. W pięciu ostatnich meczach kaliszanie cztery razy wygrali i raz zremisowali. Po kolejny komplet punktów tym razem przyjechali do Kobylina. Gospodarze natomiast przystępowali do tego spotkania podbudowani odniesionym tydzień wcześniej zwycięstwem w Ostrzeszowie. To jednak goście od początku osiągnęli przewagę i szybko została ona potwierdzona. Co prawda po strzale Konrada Chojnackiego miejscowych wyratował jeszcze słupek, ale zaledwie po chwili, Łukasz Derbich silnym strzałem z kilkunastu metrów uzyskał prowadzenie. Dwukrotnie niewiele brakowało aby podwyższył je Błażej Ciesielski. Później Piasta trzykrotnie wyratował jego bramkarz – Arkadiusz Michałowicz dwukrotnie nie dając się pokonać Chojnackiemu i raz Filipowi Sówce. Kobylinianie w pierwszej części mieli trzy szanse, ale po główce Jędrzeja Paczkowa piłkę w ostatniej chwili zablokował jeden z rywali, następnie, po rzucie wolnym Krzysztofa Kendzi z 22 metrów piłka odbiła się od muru i w końcu z dystansu pomylił się Mateusz Pijanowski. Na początku drugiej części dwóch następnych dobrych sytuacji dla kaliszan nie wykorzystali Łukasz Grabowski i Ciesielski. Miejscowi widząc, że w skutek uważnej gry defensywy rywali, trudno im podejść pod ich pole karne próbowali strzałów z dystansu, ale zarówno ten Paczkowa, jak i Witczaka, były zbyt lekkie i nie przyniosły efektu. Tymczasem w 56 min. po uderzeniu Marcina Lisa i pechowej interwencji Michałowicza padł drugi gol dla KKS – u. W rewanżu Jacek Kuświk obronił dwa uderzenia Pijanowskiego z 30 metrów. W 72 min. kobylinianom znów dopisało szczęście, gdyż Chojnacki z 25 metrów trafił w słupek. Po kilkudziesięciu sekundach miał on kolejną okazję wykonując rzut wolny niemal z lewej linii pola karnego, ale piłka odbiła się od muru. Następnie Krzysztof Kajl zdołał zablokować Derbicha, a minimalnie precyzji zabrakło Danielowi Armatysowi i Sówce. Wynik już się nie zmienił. W następnym meczu, wyjątkowo już w najbliższą sobotę, Piast, także u siebie, zagra z Orłem Mroczeń (13.00). (wb)