17 cze / Laury, Marcjana, Alberta

Astrę pokonali i awansowali

Autor: WB 17 maj 10:56 85 odsłon
Na pięć kolejek przed zakończeniem sezonu, czwartoligowy powrót zapewniła sobie ostrzeszowska Victoria. Decydujące punkty zdobyła ona w Krotoszynie.

Mecz zapowiadał się bardzo ciekawie. Gospodarze przystępowali do niego podbudowani zwycięstwem w Odolanowie, przeciwnikom wygrana gwarantowała czwartoligowy powrót. Ostrzeszowianie, jakby „profilaktycznie”, przywieźli ze sobą parę butelek szampana.

Zaczęło się jednak idealnie dla Astry, gdyż już pierwsza akcja – za sprawą Krzysztofa Ratyńskiego – dała prowadzenie. Rywale rzucili się do ataków, i w 17. minucie Maciej Stawiński – po solowej akcji na polu karnym wyrównał. Chwilę później, w sytuacji sam na sam, bramkarz Astry nie dał się pokonać Dubielowi. W odpowiedzi dwukrotne piąstkowanie Maksyma Jaworskiego-Paszkiewicza uratowało „Vikę”. Gdy upływało pół godziny, naciskany przez Patryka Powalisz, obrońca wybił piłkę za linię końcową.

Trzy minuty później Dariusz Reyer z rzutu wolnego z 18. metrów przyłożył równie mocno co niecelnie. Po następnych pięciu minutach szczęście dopisało Astrze, gdyż będący na piątym metrze przed pustą bramką Robert Skrobacz źle przyjął piłkę i jego strzał nie mógł być groźny. Na początku drugiej połowy Wojtkowiak najpierw dalekim wybiegiem przerwał akcję Michała Mazurka, a następnie nie dał się pokonać Stawińskiemu.

W 53. minucie „Ratys” chciał powtórzyć swój wyczyn z pierwszej części, ale tym razem skierował piłkę wprost w ręce bramkarza. Gdy upływał kwadrans po zmianie stron, Wojtkowiak tak pechowo wybił piłkę, że trafiła ona w Kamila Sztukowskiego, który skorzystał z nieoczekiwanego prezentu i umieścił ją w siatce.

W 62. minucie drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną, kartką ukarany został Dubiel. Tuż po tej sytuacji minimalnie pomylił się Skrobacz. W rewanżu równie niewiele zabrakło Szymonowi Polowczykowi z rzutu wolnego.

Tymczasem w 74. minucie Skrobacz był już dokładniejszy i podwyższył prowadzenie przyjezdnych. Bardzo emocjonująca była końcówka. Wojtkowiak obronił uderzenia Stawińskiego (na róg) i Mazurka. Tymczasem w 84. minucie, po dośrodkowaniu Bartosza Stachowiaka, celnie główkował Karol Krystek. Była to akcja dwójki rezerwowych. Astra chciała „iść za ciosem”. Dwukrotnie zabrakło jednak bardzo niewiele.

Tak było po próbie przelobowania bramkarza przez Łukasza Budziaka z 30. metrów i stałym fragmencie Jankowskiego z 15. metrów. Gdy upływał regulaminowy czas na ławce rezerwowych ostrzeszowian pojawiły się butelki z wspomnianym trunkiem, a kilka minut później na środku boiska, przy tańcu radości, zostały one otwarte.

Ostatnie komentarze