19 lis / Seweryny, Maksyma, Salomei

Astra lepsza w derbach

Autor: WB 03 wrz 14:19 135 odsłon
W ostatnie sierpniowe popołudnie piłkarze Astry, na własnym terenie, zasłużenie pokonali Piasta w derbowym pojedynku.

Na początku sezonu lepiej spisują się krotoszynianie. Wygrali oni dwa dotychczasowe mecze i jeden zremisowali. Rywale natomiast, pomimo m.in. powrotu Mateusza Olikiewicza i Marcina Kurzawy, rozczarowują. Zaczęło się co prawda dobrze, bo od zwycięstwa w Raszkowie, ale potem przyszedł tylko remis z Polonusem, a ostatnio niespodziewana porażka w Czekanowie.
Astra od początku derbowego pojedynku osiągnęła przewagę i narzuciła swój styl gry. Bardzo szybko, bo już w dziesiątej minucie po dokładnej centrze Sebastiana Schneidera nieupilnowany Adam Staszewski popisał się z bliska celną główką. Goście chcieli jak najszybciej odrobić stratę. Po rzucie wolnym Jakuba Smektały trafił co prawda z bliska Damian Ratajczak, ale był on na spalonym i gol nie został uznany. Po chwili niewiele pomylił się Mateusz Olikiewicz. Tymczasem kwadrans po uzyskaniu prowadzenia, Staszewski znów pokonał Michała Krawczyszyna – tym razem z karnego podyktowanego za zagranie piłki ręką. Po pół godzinie bramkarz Piasta sparował do boku strzał Łukasza Budziaka oraz nie dał się zaskoczyć Schneiderowi. W 33. minucie po podaniu Smektały w piłkę nie trafił będący na idealnej pozycji Olikiewicz. 180 sekund później niewiele zabrakło Patrykowi Wciórce, a starał mu się przeszkodzić Daniel Olejnik. W odpowiedzi, po akcji Budziaka, minimalnie pomylił się Mikołaj Lewandowski.
Na początku drugiej połowy ładną akcję przeprowadził Jakub Nasalski, ale zakończył ją niecelnym podaniem na pole karne. W rewanżu Jakub Błaszczyk, pomimo małych problemów, obronił strzał Olikiewicza. Po chwili ze stałego fragmentu mocno spudłował Smektała. Lepiej, po drugiej stronie boiska, spisał się Lewandowski wykonujący rzut wolny, gdyż do kolejnej interwencji zmuszony został Krawczyszyn. W 66. minucie Dariusz Reyer, w ostatniej chwili, na róg zblokował strzał Olikiewicza. Potem trzy szanse miał Mateusz Mizerny. Przy pierwszej gości wyratował słupek, przy drugiej, po interwencji bramkarza, skończyło się na rogu, ale przy trzeciej, po stałym fragmencie, futbolówka „przełamała” mu ręce i znalazła się w siatce. Tuż przed upływem regulaminowego czasu w polu karnym Astry sfaulowany został Bartosz Knuła. Pewnym egzekutorem „jedenastki” okazał się Smektała. Rozmiary porażki mógł jeszcze zmniejszyć Paweł Frąckowiak, ale po jego strzale Błaszczyk wybił piłkę za linię końcową i wynik już się nie zmienił.
W następnym meczu, Astra, w najbliższą niedzielę, zmierzy się, na wyjeździe, z Wilkami Wilczyn (15.00), a Piast, w sobotę, podejmować będzie Orła Mroczeń (11.00).
(wb)

Ostatnie komentarze