19 lip / Wincentego, Wodzislawa, Marcina

Jechałeś za szybko i straciłeś prawo jazdy? Sprawdź, co możesz zrobić

Autor: M.P. 02 kwi 09:20 346 odsłon
7 osób straciło w ub. roku prawo jazdy za przekroczenie prędkości o ponad 50 km w terenie zabudowanym. Dokument odebrano im na trzy miesiące. Ale uwaga! Można próbować bronić się przed tego typu karą.

Masz „ciężką nogę”? Suniesz w terenie zabudowanym nie zważając na ograniczenia. Uważaj! Jeśli przekroczysz prędkość o 50 km – możesz stracić prawo jazdy. Zaostrzenie przepisów w tym względzie funkcjonuje od jakiegoś czasu. I wielu z kierowców – już się o tym dotkliwie przekonało.

- Mój pierwszy mandat właśnie dostałam po przekroczeniu prędkości. Od tego czasu noga z gazu. Zabolało – przyznaje jedna z kobiet.

Co mówią statystyki?

Z danych policyjnych wynika, że tylko w ub. roku prawko – za szybkość - straciło 7 osób.

– Konkretnie za przekroczenie prędkości powyżej 51 km/h stracili uprawnienia do prowadzenia auta na trzy miesiące - przyznaje Bartosz Karwik, zastępca rzecznika prasowego krotoszyńskiej policji. W tym roku - jeszcze takiego zdarzenia nie było.

Odwołanie

Procedura jest prosta. Jeśli kierowca przyjmuje karę za przewinienie, sprawa trafia do starostwa. I to urzędnicy w powiecie – podejmują decyzję administracyjną o zatrzymaniu prawka na trzy miesiące. Ale uwaga! Można się od tego „urzędniczego wyroku” odwołać. Gdzie? Do Samorządowego Kolegium Odwoławczego w Kaliszu.

- I tylko ono ma prawo wydać decyzję o ewentualnym zwrocie dokumentu. Nie ma to jednak wpływu na mandat i punkty karne – zaznacza Bartosz Karwik.

Ratunek

Rzeczywiście bywa, że SKO jest ostatnią deską ratunku dla kierowców, którzy „zgrzeszyli” na drodze nadmierną prędkością. I to dzięki SKO mogą oni odzyskać prawko przed upływem wspomnianych trzech miesięcy. Jak to możliwe? To proste. Zgodnie z przepisami trzeba wziąć pod uwagę tzw. tolerancję błędu pomiaru dokonywanego przy użyciu - tzw. suszarek. Zresztą na własnej skórze przekonał się o tym mieszkaniec naszego powiatu.

- Jechaliśmy przez Kobierno w stronę Raszkowa. Pomiar wykonany przez policję wykazał, że poruszaliśmy się z prędkością 101 km/h, na 50 km/h dozwolonych – mówi pan Krzysztof z Krotoszyna.

I tak dalej opisuje historię, która mu się przydarzyła.

- Tata mandat i punkty karne przyjął. Wróciliśmy do domu i zaczęliśmy szukać informacji o urządzeniu pomiarowym.

I to był punkt kluczowy – bo okazało się, że jest właśnie coś takiego jak tolerancja błędu pomiaru.

- I winna być ona rozstrzygana na korzyść zatrzymanego – zwraca uwagę pan Krzysztof.

Plus – minus 3 km

Jego słowa potwierdzają przedstawiciele SKO.

- Policja do każdej sprawy załącza świadectwo legalizacji urządzenia pomiarowego. W nim wymienione jest rozporządzenie, w którym jest mowa, że jeżeli pomiaru prędkości dokonuje się poza warunkami laboratoryjnymi, dopuszcza się tolerancję błędu pomiaru +-3 km/h – wyjaśnia Krzysztof Sobociński, wiceprezes SKO w Kaliszu.

I dodaje.

- Kolegium ma takie orzecznictwo w tym zakresie, że jeżeli policja dokonuje pomiaru i przyjmuje prędkość do 103 km/h - to przyjmujemy, że mieści się to w tolerancji błędu. I wówczas ten wynik oceniamy jako 100 km/h, co wynika ze wspomnianego przepisu, który nadal obowiązuje.

Starostwo też może

Co ważne - nic nie stoi na przeszkodzie, aby z tego rozporządzenia korzystało także starostwo, które administracyjnie wydaje decyzję o zatrzymaniu prawa jazdy na trzy miesiące.

- Takie orzecznictwo mamy od około dwóch lat, więc trudno nam wyjaśnić dlaczego starostwo tego nie czyni – nie kryje zdziwienia Krzysztof Sobociński.

„Policja odbiera, my oddajemy?”

Co na to reprezentanci starostwa w Krotoszynie?

- Z urzędu musimy wydać decyzję o zatrzymaniu prawa jazdy – mówi Tadeusz Olejniczak, szef wydziału komunikacji w krotoszyńskim starostwie.

I dodaje.

- Mamy jednoznacznie określone, że nie rozpatrujemy decyzji policji. Bo wyszłoby na to, że policja odbiera dokument a my oddajemy. Natomiast, każde przekroczenie prędkości przez kierowców, musi mieć jakąś formę kary.

Ostatnie komentarze