15 lip / Henryka, Wlodzimierza, Dawida
Kultura i rozrywka

U misia, na urodzinach

0 05 gru 09:26

Koncert w „Czekoladzie” w Zdunach

0 04 gru 13:00

Andrzejkowe zabawy w zdunowskiej bibliotece

0 04 gru 09:00

Poznają się podczas zabawy

0 30 lis 08:46

Affabre porwało publiczność

1 29 lis 14:00

Remedium na jesienne wieczory

(mp)

0 29 lis 10:30

Kuklinów – seniorzy świętowali pięciolecie działalności koła

2 29 lis 08:00

Biblioteka – niezwykłe miejsce

0 28 lis 13:00

Młodość w łagrze

Najważniejszą część książki stanowią wydarzenia zapamiętane przez autora z sześcioletniej deportacji z ojcowskiego gospodarstwa z okolic Drohobycza (na Ukrainie) do obozu pracy Tiulugany w syberyjskiej tajdze, nad Irtyszem, tysiąc kilometrów od Omska. - Tu jest wasze miejsce na zawsze - powitał zesłańców oficer NKWD - a obowiązkiem 12 godzinna praca przy wyrębie lasu i zwózka drewna na brzeg rzeki – przywoływał wspomnienia z dzieciństwa Czesław Herba. Realia obozowe, w których przyszło mu żyć to wielorodzinne drewniane baraki z piętrowymi pryczami, jeden piec, głodowe wyżywienie (dziecko - 200 gramów chleba dziennie, pracujący 600, małe cztery talerze zupy z liści kapusty lub brukwi), choroby uśmiercające więźniów (np. tyfus, dur brzuszny), nękające owady: komary, meszki, przejmujące zimno…Trudów tych nie wytrzymał trzyletni Adaś, brat Czesława, ale wytrwało pozostałe rodzeństwo Staś (8 lat), Jańcia (5), a ostoją rodziny była, podtrzymująca na duchu, matka. Tak płynęły lata radzieckiego łagru. Wielu zesłańców pozostało na zawsze na cmentarzu w tajdze, ale rodzina Herbów, matka z trojgiem dzieci, szczęśliwie wróciła do ojczyzny. Ten powojenny okres dorosłego już życia pan Czesław opisuje w następnych rozdziałach: „Powrót do Polski”, „Na Ziemiach Odzyskanych” i „W Krotoszynie” – w którym mieszka od 1953 r. Zaletą książki jest żywa, interesująca akcja, ukazanie życia zesłańców z punktu widzenia chłopca, zmuszonego zmagać się, jak tysiące innych, z trudnymi dla nas do zrozumienia, realiami łagrowej sytuacji. Dobrze, że są jeszcze naoczni świadkowie tragedii zesłania na „nieludzką ziemię” i potrafią o tym prosto i z zaangażowaniem emocjonalnym opowiedzieć. Nastrój wzmacniają rysunki autora utrwalające w pamięci obóz w tajdze nad Irtyszem oraz wiersze Elżbiety Leopold, poetki z Koźmina Wlkp. „poświęcone Polakom zesłanym na Sybir”, przed którymi chyli czoło pisząc: „Utopieni w zaspach przepastnego śniegu Otuleni purgą jak swoją kochanką. Szli mocować się z lasem – Polscy dreworuby”.

2 28 lis 09:43

Krotoszyn i okolice

1 15 lis 09:17
Popularne w Kultura i rozrywka

Brak popularnych