/ Gawla, Ambrozego

Zaczęło się od szydełka i nitki z igłą

Autor: A.F 02 kwi 16:05 79 odsłon

Nie wiecie czym jest scrabooking czy decoupage? Nie macie pomysłu na oryginalny prezent dla rodziny czy znajomego? Zapukajcie do drzwi Agnieszki Pfloegel ze Zdun.

 

- Kilka lat temu, kiedy przyszły na świat dzieci, był czas, żeby wziąć szydełko czy igłę z nitką do ręki. Tak urozmaicałam sobie czas w domu – wspomina Agnieszka Pfloegel ze Zdun, członkini lokalnego klubu rękodzielniczego. Nie ukrywa, że zamiłowanie do wszelakich prac precyzyjnych, wyssała najprawdopodobniej z mlekiem matki. – Mama wraz z babcią też robiły cudeńka na drutach czy szydełku. Widać taka nasza rodzinna tradycja – uśmiecha się artystka.

Łamie papier i maluje drewno

Na poważnie jednak pani Agnieszka rękodziełem zajęła się 3 lata temu. - Ponieważ nie pracuję zawodowo, to z pewnymi przerwami na obowiązki dnia codziennego, od rana do wieczora, poświęcam się właśnie swoim dziełom. Często jest tak, że „dłubię” coś, a przy okazji oglądam film, a raczej go słucham – śmieje się zdunowianka. Trudno powiedzieć, co w rzemiośle rękodzielniczym jest tzw. konikiem pani Agnieszki, bowiem wachlarz jej umiejętności jest tak szeroki, że tylko jeszcze praca w glinie nie została przez nią odkryta. - Może kiedyś się odważę – śmieje się pani Agnieszka. Póki co skupia się na scrabookingu, czyli czarowaniu w papierze. - Począwszy od kartek okolicznościowych, przez otwierane pudełka z dekoracjami. Teraz na topie są zdobione kartki w pudełkach, których zaletą jest to, że się nie gniotą – wylicza artystka, która nie stroni także od sztuki decoupage, czyli malowania na drewnie. – Wystarczy mieć pomysł i można stworzyć ciekawą i atrakcyjną rzecz, bo drewno i farba świetnie się komponują.

Ogranicza ją tylko czas

Rękodzieło wymaga precyzji, skupienia, cierpliwości a przede wszystkim sporej ilości wolnego czasu, o czym doskonale wie pani Agnieszka. – Wykonując prostą kartkę w scrabookingu trzeba liczyć się w tym, że zajmie nam to półgodziny. Natomiast tam, gdzie trzeba własnoręcznie wykonać kwiatki, to godzinka raczej nie starczy - uprzedza zdunowianka i zaraz dodaje. - Nie jest to także tanie zajęcie. Wszelkie papiery czy dodatki, są to gotowe bazy, w które trzeba się zaopatrzyć. Farmiran, czyli pianka, z której robi się ręcznie kwiatki czy wykrojniki, z których się wycina poszczególne elementy, są dość drogie. Mówiąc prostym językiem, jest to już robota profesjonalna – zaznacza Agnieszka Pfloegel. I to właśnie tylko czas ogranicza ją w pewnych działaniach i oddawaniu się pełną parą pasji rękodzielniczej. – Kiedyś jeszcze był czas na szydełkowanie czy tzw. robienie na drutach. Potrafię zrobić sweter czy szalik, ale rzadko już do tego podchodzę, z braku czasu. Nie na wszystko już go starcza. Trzeba było w pewnym momencie z czegoś zrezygnować – przyznaje mieszkanka Zdun.

Maskotki i pluszaki

Za to ku uciesze najmłodszych, pani Agnieszka specjalizuje się również w ręcznym szyciu maskotek, których postacie w sporej części wypełniają jej domową pracownię. - Obowiązkowo moje dzieciaki mają każdy jeden egzemplarz, który wychodzi z pracowni, bo bez tego nie może się obejść – uśmiecha się mieszkanka Zdun. To jaki pluszak wyjdzie spod rąk pani Agnieszki, to w dużej mierze zasługa kalendarza. - Na Boże Narodzenie - Mikołaje na Wielkanoc – zające. Na każdą okazję pluszowy miś – przekonuje artystka.

Ostatnie komentarze