14 sie / Alfreda, Euzebiusza, Maksymiliana

Kierownik ZUK do radnego z Sulmierzyc: Panie, znowu pan szukasz dziury w całym [FOTO]

Autor: alf 12 cze 14:14
To efekt wyjątkowo gorącej atmosfery, jaka panowała podczas ostatniego posiedzenia komisji gospodarczej. Rozgrzała ją dyskusja o zakupie auta dla ZUK.

Rozmowy na temat zakupu na nowego busa dla Zakładu Usług Komunalnych w Sulmierzycach, toczą się od ponad roku. Powód? Dotychczasowe auto, które swego czasu zakupiono od byłego burmistrza Piotra Kaszkowiaka, zaczęło się nagminnie psuć, a jego naprawa szła w tysiące złotych. Zalecono więc kierownictwu ZUK, co rekomendowała m.in. komisja rewizyjna rady miejskiej, by rozejrzano się za nowym pojazdem, o podobnych gabarytach. W budżecie zabezpieczono na ten cel 30 tys. zł, choć swego czasu Robert Wizner wnioskował o zwiększenie sumy do 50 tys. zł, ale jego wniosek upadł. Karuzela więc ruszyła. Kierownik ZUK miał przewertować dostępne na rynku oferty i przedstawić je radzie miejskiej. Te kilka tygodni temu trafiły do rąk burmistrza Grodu Sulimira, który odczytał je z kartki, podczas kwietniowej sesji rady miejskiej. Radni nie zgłosili do nich żadnych zastrzeżeń. Sprawa wydawała się zatem rozstrzygnięta i nic, tylko udać się „na zakupy”. I tak też się stało. Z początkiem czerwca, sulmierzycki ZUK cieszył się z nowego nabytku - 2.5-letniego Peugeota Partnera, za którego zapłacono niespełna 28 tys. zł.

Szybko się jednak okazało, że tego auta nie było, w przedstawionych podczas sesji ofertach. Co zdenerwowało radnych z komisji gospodarczej, którzy poprosili o uzasadnienie owego zakupu.

Zgodnie z ostatnimi protokołami ustalaliśmy, że ma być to samochód typu bus, a to jest minibus - zwrócił uwagę Rafał Ozga, przewodniczący komisji rewizyjnej oraz członek komisji gospodarczej rady miejskiej w Sulmierzycach.

Do czego odniósł się szef Zakładu Usług Komunalnych.

Niech pan powie, co pan chciał wozić w ZUK-u tym samochodem, to wtedy panu powiem czy można tym autem (nowo zakupionym - przyp. red.) to przewozić czy nie - zaproponował Arkadiusz Koprowski, kierownik Zakładu Usług Komunalnych w Sulmierzycach.

Szefa komisji rewizyjnej interesowało jednak coś innego.

Czy którykolwiek z radnych dostał do wglądu jakiekolwiek oferty? - dopytywał Rafał Ozga.

Na co szef ZUK odrzekł.

Panie, znowu pan szukasz dziury w całym - denerwował się Arkadiusz Koprowski.  

 

Auto ma być sprawne i przewozić niezbędne rzeczy

Podczas dyskusji, która chwilę później rozgorzała na dobre, Rafał Ozga zwrócił uwagę, że chodziło o zakup pojazdu, którym można wozić zarówno ludzi, jak i towary. Szef ZUK oznajmił, że za 30 tys. zł, „cudów” się nie kupi.

Mogliśmy kupić znowu auto w roczniku 1998r., które będzie miało pakę i siedmioosobową załogę - wskazywał kierownik zakładu.

I zaraz uszczypliwie dodał.

Musiałbym chyba tym cały ZUK wozić, żeby było siedem osób - stwierdził Arkadiusz Koprowski.

Jednocześnie uzasadnił zakup 2.5-letniego Peugeota Partnera.

Odpowiednim samochodem dla ZUK jest taki pojazd, którym mogę przewieźć wszystko co potrzebuję i jest on sprawny. Tym przewiozę hydrant, agregat czy piłę. Jeżeli chciał pan nim coś innego przewozić, to trzeba było powiedzieć. (...) Kupiliśmy auto, które ma dwa i pół roku i teraz jest źle, bo za małe - nie krył poirytowania Arkadiusz Koprowski.

Ponadto szef ZUK zwracał uwagę, że Peugeot Partner, będzie tańszy w utrzymaniu.

Bus palił 11 litrów paliwa, a ten pali 5-6 na trasie, a w mieście może 6.5 litra. To auto jest do tego, by pracownik wziął niezbędny sprzęt i pojechał na awarię a nie woził powietrze - przekonywał kierownik sulmierzyckiego zakładu.

Głos w dyskusji zabrał także inny członek komisji rewizyjnej.

Równie dobrze mógł pan kupić auto osobowe z hakiem i wszystko wozić przyczepką, bo to jest to samo. Pan kupił samochód służbowy, do swojego użytku - wskazywał Kamil Łopuszyński.

 

Rada przyznaje kasę i z niej jest rozliczana

Arkadiusz Koprowski ponadto bronił się tłumacząc, że rozmawiał na temat zakupu auta z burmistrzem, pokazywał mu jakie auto jedzie obejrzeć i jakie zamierza kupić. Na co natychmiast zareagował włodarz.

Proszę mnie w to nie mieszać. Rozmawiałem z kierownikiem ZUK i powiedziałem, że ma kupić takie auto, jakie będzie mu potrzebne. (...) Nie powiedziałem mu, że ma kupić to auto czy inne. To jest jego kompetencja - oznajmił Dariusz Dębicki, burmistrz Sulmierzyc.

Nie obyło się także bez kolejnej uwagi szefa komisji rewizyjnej, iż zakupiony miał być samochód typu bus.

Mogę pisać protokoły i zalecenia, a pan i tak będziesz robił, co będziesz chciał - stwierdził Rafał Ozga.

Natomiast Arkadiusz Koprowski zwrócił mu uwagę, że gdyby pracował w zakładzie wiedziałby, jaki samochód jest potrzebny. Rafał Ozga nie pozostał mu jednak dłużny przyznając, że obserwuje co się dzieje w ZUK.

Oburzenia z zaistniałej sytuacji, nie krył także Kamil Łopuszyński.

To jest idealny przykład, jak kierownicy jednostek traktują radę miejską w Sulmierzycach - stwierdził rajca.

Jednocześnie dodał, że całą sprawę można było załatwić w „dyplomatyczny” sposób.

Jeżeli nie udało się za 30 tys. zł kupić odpowiedniego busa, to przychodzi się na sesję czy komisję i przedstawia wniosek, że trzeba więcej środków, bo kupuje się auto za 50 tys. zł. A teraz robi się tak, że kupuje się auto do 30 tys. zł, żeby kupić i sprawa załatwiona. My te środki przyznajemy i jesteśmy tak samo za to odpowiedzialni i z tego rozliczani - wskazywał Kamil Łopuszyński.

Zaraz dodając.

Na mieście ludzie się śmieją, że ZUK będzie świadczył usługi cateringowe albo rozwoził bułki po Sulmierzycach, bo nie wiem co tym autem zamierzają przewozić - zwracał uwagę Kamil Łopuszyński.

I tym razem nie obyło się bez reakcji szefa ZUK.

A dużym co przewoziliśmy? Pan wypożyczał busa, bo robił imprezę (na ogrodach działkowych, gdzie prezesem jest Kamil Łopuszyński - przyp. Red.) i woził nim coś raz w roku i o to panu chodzi, że może nie będzie pan mógł wziąć busa, bo ten jest za mały? - nie krył uszczypliwości szef ZUK.

Kamil Łopuszyński przyznał, że korzystał z zakładowego busa.

Wynająłem go w imieniu sulmierzyckich ogrodów działkowych i za to zapłaciłem - zwrócił uwagę radny.    

 

Burmistrz będzie wyciągał konsekwencje

Kiedy emocje nieco już opadły, szef komisji rewizyjnej przyznał, że kierownik ZUK zalecenia komisji spełnił, bo zakupił nowe auto, ale odbiega ono od wcześniejszych ustaleń, co do jego standardu.  

W pewnym sensie nie uszanował pan sugestii radnych - stwierdził radny Ozga.

Z jego zdaniem nadal nie zgadzał się kierownik ZUK.

Uważam, że jest to odpowiednie auto dla zakładu. Nie wiem czy ja miałem świadczyć usługi transportowe ludzi i szaf, skoro w zakładzie przewożę tylko drobne części i materiały. Do innych rzeczy korzystamy z ciągników i przyczep - wskazywał Arkadiusz Koprowski.

W odpowiedzi usłyszał od radnego Ozgi, że gdyby skierował do rady wniosek o zwiększenie budżetu na zakup auta, to większość radnych zapewne by się do tego przychyliła. Podobnego zdania była Aneta Kurzawa.

Gdyby pan (kierownik ZUK - przyp. red.) wystąpił z wnioskiem i odpowiednio go uzasadnił to myślę, że problemu by z tym nie było, a tak zostaliśmy postawieni przed faktem dokonanym i jest tak jak zostało to już zauważone, samochód nowy jest, ale nie taki, o jaki wnioskowała rada miejska - wskazywała radna.

Nie był to jednak koniec komisyjnych „rewelacji”. Chwilę po tym, gdy za kierownikiem Koprowskim zamknęły się drzwi sali posiedzeń, włodarz Sulmierzyc stwierdził, że jest rozczarowany sposobem oraz tonem rozmowy ze strony szefa zakładu i zamierza wobec niego wyciągnąć konsekwencje.

Na pewno finansowe, a więc pozbawienie jednej miesięcznej premii. Zastanawiam się także nad udzieleniem nagany - przyznał Dariusz Dębicki, burmistrz Sulmierzyc. 

Ostatnie komentarze