05 gru / Sabiny, Krystyny, Edyty

Marcelek z Krotoszyna nadal walczy. Niestety, guz odrasta i są przerzuty

Autor: M.P. 19 lis 15:34
Rodzina i przyjaciele małego Marcela Samola z Krotoszyna robią wszystko, by chłopiec miał szansę na długie i szczęśliwe życie. Mały Wojownik – mimo przeciwności – walczy dalej.

Marcel Samol z Krotoszyna – choć ma dopiero 18-miesięcy – przeżył już więcej niż większość dorosłych. Mały Wojownik od 4 miesiąca życia walczy z guzem mózgu. I choć nie jest to łatwa walka, to Marcelek i jego rodzice się nie poddają.

 

Gdy Marcel Samol z Krotoszyna miał 4 miesiące wykryto u niego guza mózgu. Rozpoczęła się walka i zbieranie pieniędzy na leczenie w Stanach Zjednoczonych. Dzięki pomocy rodziny, przyjaciół, znajomych i nieznajomych udało się uzbierać ok. 4 milionów złotych, dzięki którym Marcel i jego rodzice polecieli do USA. Tam Marcelek z Krotoszyna spędził 183 dni, a leczenie przyniosło skutek – guz zniknął.

KOLEJNE OPERACJE MARCELKA

Radości nie było końca. Marcel z rodzicami wrócił do Krotoszyna i wszyscy mieli nadzieję, że cierpienia Małego Wojownika dobiegły końca i teraz będzie miał szczęśliwe dzieciństwo. Niestety, po 4 miesiącach guz wrócił. Marcel trafił na stół operacyjny we wrocławskiej klinice, gdzie guz został wycięty. Później potrzebna była kolejna pilna operacja, gdyż w miejscu wycięcia guza pojawił się obrzęk.

Pilna operacja jego usunięcia uratowała życie Marcelka. Ale to tylko tymczasowe rozwiązanie. W panice szukaliśmy znów ratunku na całym świecie. Plan leczenia przygotuje St. Louis Children’s Hospital w USA. Tylko to da nam nadzieję na uratowanie Marcelka – podkreślała Karolina, mama Marcelka.

 

MARCELEK Z KROTOSZYNA NIE POLECI DO USA

W całym kraju znów ruszyły zbiórki pieniędzy na leczenie Marcelka. Rodzina, przyjaciele, znajomi i nieznajomi robili wszystko, by w ciągu kilkunastu dni uzbierać 4 miliony złotych, które pozwoliłyby Marcelowi Samolowi z Krotoszyna wrócić do USA i przejść leczenie. Udało się uzbierać ponad połowę tej kwoty, gdy ze Stanów Zjednoczonych przyszła druzgocąca wiadomość – Marcel ma przerzuty i nie będzie mógł być leczony w USA.

Po półtoragodzinnej wideokonferencji lekarze dali nam informację, że przerzuty, które nie były pewne – okazało się, że już są pewne. Fakt ten, że te przerzuty się pojawiły dyskwalifikuje nas na całej linii. Jak wiecie, Marcel nie miał tego rezonansu robionego przed operacją, dlatego to wszystko tyle trwało - mówiła ze łzami w oczach Karolina, mama Marcelka z Krotoszyna.

 

RADIOTERAPIA

Amerykańscy lekarze przedstawili rodzicom dalsze opcje: radioterapię, chemioterapię, lub hospicjum.

Pierwsza opcja to jest radioterapia, którą będziemy w tym tygodniu konsultować. Marcel ma półtora roku, radioterapia jest od dwóch lat, więc nie wiemy, czy radiolodzy wyrażą na to zgodę. Lekarze ze Stanów powiedzieli nam wprost, że jeżeli powiedzą, że nie, to nie możemy się zapierać, tylko mamy ich słuchać. Czy będzie sens to robić, czy to mu nie zaszkodzi bardziej, niż gdyby jej nie dostał – mówiła mama Marcelka.

Na szczęście Marcel Samol z Krotoszyna – mimo młodego wieku – został zakwalifikowany na radioterapię.

 

GUZ ODRASTA

Marcelek trafił do szpitala, gdzie wykonano mu rezonans kontrolny główki i kręgosłupa. Niestety, jego wyniki nie są dobre. Okazało się, że guz zaczął odrastać i pojawiły się przerzuty w rdzeniu.

Dostaliśmy dzisiaj wyniki rezonansu, który wykazał, że guz zaczyna znowu odrastać, dodatkowo pojawiły się nowe przerzuty w rdzeniu.. co tu dużo mówić.. odjęło nam mowę, jakie to świństwo ma błyskawiczne tempo.. wszystko szybko się dzieje, na dniach będziemy ustalać z lekarzami plan naświetlań, jak długo, jak mocno i wszystko inne.. czekamy też na badania z USA, nad którymi pracują w związku z chemia celowaną – informują rodzice Małego Wojownika.

 

Zdjęcia: Archiwum prywatne rodziców Marcelka

Powiązanie z artykułem
Marcelek z Krotoszyna ma przerzuty. Nie będzie leczenia w USA. Rodzice nie kryją łez

Zobacz artykuł
Powiązanie z artykułem
Marcelek z Krotoszyna ma szansę na radioterapię. Jest nadzieja!

Zobacz artykuł
Ostatnie komentarze