/ Ireny, Kleopatry, Jana

Krotoszyn. Nie będzie lekarzy - nie będzie karetki

Autor: Marta Popławska 514 odsłon
W szpitalu brakuje lekarzy. Dlatego często zdarzało się, że ci, którzy powinni jeździć w karetce – zasilali Szpitalny Oddział Ratunkowy.

Ta sytuacja zaniepokoiła część ratowników medycznych. Boją się, że będą do pacjentów jeździć sami. I – jak się okazuje – ich obawy są uzasadnione. Bo jeżeli lecznica nie znajdzie dodatkowej kadry – karetka specjalistyczna zostanie zlikwidowana.

Lekarz i dwóch ratowników medycznych – tak wygląda skład karetki specjalistycznej stacjonującej w Krotoszynie. Przynajmniej w teorii, bo w praktyce zdarzyło się już, że ambulans wyjeżdżał, nie mając na pokładzie lekarza.

- W ostatnich miesiącach z powodu braków kadry lekarskiej bywało, że karetka dyżurowała tylko z obsadą zespołu podstawowego – przyznaje Sławomir Pałasz, rzecznik prasowy krotoszyńskiego szpitala.

I choć sytuacja taka nie jest niczym dziwnym na terenie Kobylina czy Koźmina Wlkp. - gdzie od lat stacjonują karetki podstawowe, w których pracują tylko ratownicy medyczni – to w Krotoszynie wzbudziła spory niepokój.

 

Do likwidacji?

Wśród mieszkańców miasta i krotoszyńskich ratowników medycznych gruchnęła bowiem wieść, że – z racji braku kadry lekarskiej – szpital od października zlikwiduje specjalistyczny zespół ratownictwa medycznego. To zaalarmowało część ratowników, którzy nie chcą pracować bez lekarza na pokładzie. Zwrócili się więc o pomoc do burmistrza.

- Przysłali pismo, w którym wyrażają zaniepokojenie perspektywą likwidacji karetki specjalistycznej i proszą o pomoc – potwierdza Franciszek Marszałek, burmistrz Krotoszyna.

Z racji tego, że kwestie służby zdrowia nie leżą w kompetencjach gminy – włodarz przekazał pismo zarządowi powiatu.

– Żeby przeanalizował sprawę, gdyż nam również zależy na tym, by była karetka specjalistyczna – mówi Franciszek Marszałek.

Jak się dowiedzieliśmy - do zapewnienia obsady karetki potrzeba w sumie pięciu lekarzy.

- Obecnie troje obsadza karetkę „S”. Jestem w trakcie poszukiwań dwóch dodatkowych lekarzy. Gdyby było pięciu, to spełniałoby to wszelkie wymagania – mówi Magdalena Ilnicka-Grzymska – radna, a na co dzień lekarz w karetce specjalistycznej.

 

Problem z obsadą

Nad tematem pochylił się więc starosta. I pochwalił medyków za czujność.

- Dobrze, że ratownicy medyczni i doktor - radna Magdalena Ilnicka–Grzymska są czujni. W porę zainterweniowali – przyznaje Stanisław Szczotka.

Podkreślił jednak, że – choć na razie nie ma planów związanych z likwidacją zespołu specjalistycznego - to problem jest realny.

- Karetka typu „S” będzie funkcjonowała, ale nie ukrywam, że jest kłopot z jej obsadą lekarską – mówi wprost gospodarz powiatu krotoszyńskiego.

I choć zapowiada, że – wraz z dyrekcją szpitala – zrobi wszystko, by znaleźć lekarzy, którzy mogliby pracować w karetce, to nie ukrywa, że sprawa jest poważna.

- Ta kwestia w tej chwili została zażegnana. Powiat będzie miał karetkę „S”, natomiast bywało w przeszłości i może się tak okazać w przyszłości, że dyrekcja szpitala nie będzie w stanie obsadzić dyżurów lekarskich. Bo lekarzy jest za mało. A nie da się zrobić tak, żeby jeden lekarz non stop dyżurował, bo to jest fizyczną niemożliwością – mówi Stanisław Szczotka, starosta krotoszyński. 

 

Realna groźba

Władze szpitala również nie ukrywają, że – jeżeli nie będzie lekarzy, którzy mogliby pracować w karetce – zespół specjalistyczny zostanie po prostu zlikwidowany.

- Jeżeli problemy kadrowe związane z obsadą karetki lekarzami będą się pogłębiały, SPZOZ w Krotoszynie zmuszony będzie rozważyć możliwość wnioskowania do wojewody o zmianę typu karetki z „S” na „P” - mówi Sławomir Pałasz.

I dodaje, że ten problem istnieje w całym kraju.

- Nie bylibyśmy ani pierwszym, ani zapewne ostatnim szpitalem, który może stanąć przed dylematem dotyczącym przekwalifikowaniu typu karetki. Jest to tendencja ogólnopolska, spowodowana dramatycznym brakiem lekarzy - podkreśla rzecznik prasowy szpitala w Krotoszynie. 

 

Zagrożenie?

Część osób – z radnym Sławomirem Augustyniakiem na czele – boi się, że likwidacja zespołu zagrozi życiu i zdrowiu mieszkańców.

- Tu jest kwestia nie tylko tego, żeby została sama karetka, ale żeby miała obsadę. Budujemy szpital, mamy lądowisko, chcemy zapewnić jak najlepszą opiekę medyczną mieszkańcom, a może dochodzić do sytuacji takich, że będzie problem po drodze z dowiezieniem pacjenta. Ta pierwsza pomoc udzielona w czasie wypadku czy nagłej potrzeby jest – jak to wszyscy lekarze mówią – rzeczą najbardziej istotną – alarmuje krotoszyński rajca.

 

Ratownik – tak samo dobry, jak lekarz

Władze szpitala jednak uspokajają, podkreślając, że – bez względu na to, czy karetka będzie w składzie podstawowym czy specjalistycznym – pacjent zawsze otrzyma profesjonalną pomoc.

- Ratownicy medyczni, którzy pracują w naszych Zespołach Ratownictwa Medycznego są kadrą bardzo dobrze wykształconą, systematycznie dokształcającą się i w sytuacjach zagrożenia zdrowia lub życia pacjentów podejmują takie same czynności ratunkowe, jak lekarze – mówi Sławomir Pałasz.

I przypomina, że w Kobylinie i Koźminie Wlkp. funkcjonują właśnie karetki, w których nie jeździ lekarz.

- Obsada taka w żaden sposób nie wpływa na obniżenie bezpieczeństwa mieszkańców. Dodajmy jeszcze, że wyposażenie w sprzęt medyczny niezbędny do bezpośredniego ratowania życia w karetce typu „S” i „P” - jest identyczne – podkreśla rzecznik prasowy krotoszyńskiej lecznicy.

 

KOMENTARZE:

Stanisław Szczotka, starosta krotoszyński

Szef medyczny szpitala wie, że lekarze z karetki nie mogą zasilać SOR-u. I wie, że ma zapewnić pełną obsadę również na karetce „S”. Czy to się uda? Trudno mi powiedzieć, ale takie zapewnienie dostałem. Nie sądzę, żeby mnie dwóch dyrektorów okłamało. Ponadto jestem umówiony z lekarzem z Rawicza. Będziemy rozmawiać, żeby jak najwięcej dyżurów miał w karetce.

 

Krzysztof Kurowski, dyrektor szpitala w Krotoszynie

Karetka nie jedzie leczyć gardła. Ona jedzie uratować życie, zabezpieczyć i dowieść do szpitala. I świetnie to robią ratownicy. Ten mały jeżdżący szpital, który my nazywamy karetką, jest – działa względu na to, czy to jest karetka typu „S” czy „P”. Obsadzona jest zawsze przez przynajmniej dwóch specjalistów, którzy potrafią uratować, podtrzymać życie i dowieźć do szpitala.

 

Ostatnie komentarze