18 wrz / Irmy, Stanislawa, Ireny

Kontrola w Darłówku po utonięciu dzieci z Sulmierzyc. Co stwierdzono?

Autor: M.P 23 sty 11:35
Do tragedii w Darłówku doszło w sierpniu ubiegłego roku. Właśnie tam na wakacje pojechała sześcioosobowa rodzina z Sulmierzyc. 2-letni Adaś, 11-letnia Zuzia, 13-letni Kamil i 14-letni Kacper – razem z rodzicami poszli na plażę. Był wtorek, 14 sierpnia.

Do tragedii w Darłówku doszło w sierpniu ubiegłego roku. Właśnie tam na wakacje pojechała sześcioosobowa rodzina z Sulmierzyc.

2-letni Adaś, 11-letnia Zuzia, 13-letni Kamil i 14-letni Kacper – razem z rodzicami poszli na plażę. Był wtorek, 14 sierpnia. 

Gdy mama zajmowała się najmłodszym chłopcem - starsze rodzeństwo poszło bawić się w wodzie. Kobieta - nie mogąc znaleźć dzieci - powiadomiła ratownika. Rozpoczęły się poszukiwania. Skupiły się przy falochronie. Bo – jako miejsce zaginięcia dzieci – wskazano właśnie odcinek plaży niestrzeżonej – oznaczony jako „czarny punkt”, na którym niezależnie od koloru wywieszonej flagi obowiązuje zakaz kąpieli. W poszukiwania rodzeństwa włączyli się turyści. Łapiąc się za ręce stworzyli żywy łańcuch w wodzie, by przeszukiwać dno.

 

Raptem 100 metrów od linii brzegowej, na falochronie ktoś dostrzegł ciało. Okazało się, że to 14-letni Kacper. Policjant z WOPR-owcem wyciągnęli go na brzeg.

Po reanimacji chłopiec odzyskał czynności życiowe, a wezwany na miejsce helikopter LPR zabrał go do szpitala w Koszalinie. Niestety, kilka godzin później Kacper zmarł.

Nadal trwały poszukiwania Zuzi i Kamila. Morze robiło się jednak niespokojne. Akcję przerwano i wznowiono w dnia następnego. Wszyscy – choć wydaje się to nieprawdopodobne – nadal mieli nadzieję, że dzieci znajdą się żywe.

– Szukamy dzieci, nie ciał – mówiła wówczas Agnieszka Łukaszek z policji w Sławnie.

W piątek 17 sierpnia - w godzinach popołudniowych - przypadkowa osoba dostrzegła w morzu, na wysokości Darłówka - dryfujące ciało.

Okazało się, że to Zuzia. Dzień później morze „oddało” Kamila. To był koniec poszukiwań.

 

Zbadaniem sprawy, prócz prokuratury, zajęła się też Najwyższa Izba Kontroli. Dziś znamy już wyniki tych ustaleń. 

- Organizacja kąpielisk w Darłowie nie zapewniała jednolitego poziomu bezpieczeństwa na całym obszarze objętym nadzorem ratowników, a sposób oznakowania obszaru objętego zakazem kąpieli mógł przyczynić się do dezorientacji osób korzystających z plaży. Takie są główne ustalenia doraźnej kontroli NIK przeprowadzonej po tragedii do której doszło w pobliżu falochronu 14 sierpnia 2018 r. - informuje NIK. 

Z ustaleń kontrolujących wynika także, że na plaży w Darłówku nie było dostatecznej ilości sprzętu ratowniczego. . Brakowało rzutek ratunkowych, zestawów do nurkowania, łodzi, lin asekuracyjnych oraz kół ratunkowych.

Ponadto Naczelna Izba Kontroli stwierdziła również, że przy wejściu na kąpielisko "Darłówko Zachodnie" od strony falochronu ustawiona była tablica z zakazem kąpieli i znak informujący o "Czarnym Punkcie Wodnym" z piktogramem przedstawiającym tonącą osobę i informacją "Przypadki utonięć". - 

 - Na samym dole tablicy znajdował się napis ”55 m” ze strzałkami skierowanymi w prawo i w lewo. Zdaniem NIK sposób oznakowania i usytuowanie tablicy, nie zapewniały czytelnej informacji o obszarze, na którym wprowadzono zakaz kąpieli.  - informuje NIK. 

 

 

Ostatnie komentarze