/ Gawla, Ambrozego

Spór o drogę w Gorzupi. Mieszkańcy proszą, władza się nie zgadza

Autor: Marta Popławska 28 mar 12:56 217 odsłon
Mieszkańcy, sołtys i radny z Gorzupi chcą, by rozjazdy Promienistej w Kobierską we wsi zostały poszerzone. Bo – jak podkreślają – obecnie utrudniają życie rolnikom. Władze powiatu nie są temu przychylne, bo musiałyby wyłożyć kasę, a gmina, która wykonuje inwestycję mówi wprost – spełniono dość postulatów lokalnej społeczności. Na kolejny nie ma szans.

Przebudowa Promienistej w Gorzupi wraz ze skrzyżowaniem włączającym ją w powiatówkę bulwersuje lokalną społeczność. Bo – choć mieszkańcy wsi cieszą się z inwestycji – to czują się lekceważeni.

 

Zaczęło się od organizacji ruchu w rejonie skrzyżowania gminnej Promienistej i powiatowej Kobierskiej w Gorzupi.

- Skrzyżowanie z powiatówką, z uwagi na istniejący w pasie drogi skwer oraz zlokalizowaną w jego środku figurkę, zaprojektowano w formie dwujezdniowego rozjazdu. Zamykając tym samym skwer z trzech stron – tłumaczy Anna Krzywonos, podinspektor wydziału inwestycji i rozwoju w krotoszyńskim magistracie.

Każdy z rozjazdów miał być jednokierunkowy. Na wniosek mieszkańców zmieniono je jednak w dwukierunkowe.

– I poszerzono wjazd, i wyjazd w ulicę Promienistą a także zmieniono projekt organizacji ruchu, w taki sposób, że oba rozjazdy są drogami dwukierunkowymi – dodaje Anna Krzywonos.

 

 

„Poszerzyć rozjazdy”

To jednak nie rozwiązało problemu. Bo mieszkańcy chcą, by same rozjazdy również zostały przebudowane. I poszerzone z 4 do 5 metrów.

- Na początku wykonywania prac powinny być uwzględnione nasz wnioski. Że nie godzimy się na 4-metrowe wjazdy, bo to utrudni funkcjonowanie tych ulic. Mamy XXI wiek, zamiast udogodnić mieszkańcom i rolnikom wjazdy – utrudniamy sobie to – wskazuje Henryk Kubiak, sołtys Gorzupi.

I apeluje do władz gminy o uwzględnienie próśb społeczności.

- Chodzi o 15 – 18 metrów kwadratowych asfaltu. To nie jest jakaś wielka budowa. Tego problemu w ogóle nie powinno być – dodaje.

 

 

„Przejechałem się zobaczyć”

Na to nie godzą się jednak władze gminy. I burmistrz mówi wprost – zjazdy nie będą poszerzone. Tym bardziej, że skrzyżowanie jest własnością powiatu, a gmina przebudowuje je na własny koszt jedynie z dobrej woli.

- Większość wniosków mieszkańców – oprócz tego poszerzenia – została zrealizowana. Przejechałem się tam sam zobaczyć i według mojej oceny nie jest to aż tak wielki problem - jak jest przedstawiany. I ja już się więcej nie wypowiadam – ucina Franciszek Marszałek.

 

 

„Szkoda, że tak późno”

Powiat także umywa ręce. Twierdząc, że to nie on odpowiada za inwestycję.

- Było wiadomo wcześniej, jaki jest projekt skrzyżowania. Szkoda, że tak późno jest o tym mowa. Tam są już krawężniki zamontowane i będzie wylewany asfalt. Tego nie powiat robi, to robi gmina – podkreśla wicestarosta, Paweł Radojewski.

A starosta dodaje, że – gdyby wjazdy były poszerzane – powiat musiałby to współfinansować.

- Można zmniejszyć klomb po metrze z każdej strony, ale musimy to współfinansować – przyznaje Stanisław Szczotka.

 

 

Radny chce oddać ziemię

W odpowiedzi na to Marian Włosik, radny powiatowy do którego należy skwerek na środku skrzyżowania zapewnił, że chętnie odda część ziemi pod inwestycję - za darmo. Jednak – jak twierdzi starosta – problemu to nie rozwiązuje.

– Nie wystarczy sobie przesunąć krawężniki i już. Nawet jeśli pan Włosik deklaruje, że odda grunt za darmo, to trzeba zrobić podział działek, geodeta musi się tam pojawić. Kwestie geodezyjne, aktu notarialnego, to jest zatrzymanie inwestycji na jakiś czas – obrazuje Stanisław Szczotka.

A Franciszek Marszałek dodaje.

- Jesteśmy już na takim etapie, że prace w części zostały wykonane, więc to byłyby dodatkowe roboty, i dodatkowe pieniądze. To wymagałoby zmiany projektu. Ponieważ główne postulaty zostały spełnione – nie przewidujemy już zmieniania i poszerzania tych jezdni – podsumowuje.

Ostatnie komentarze