19 lut / Arnolda, Konrada, Marcelego

Dlaczego burmistrz gorzej sypia?

Autor: M.P. 15 sty 10:00
Z Franciszkiem Marszałkiem, burmistrzem Krotoszyna rozmawia Marta Popławska.

 

Może burmistrz spać po nocach, myśląc o tegorocznym budżecie Krotoszyna?

Z natury śpię raczej dobrze.

I 27 milionów złotych mniej na inwestycje nie wpływa negatywnie na sen?

Trochę wpływa. Nie mamy jednak gwarancji, że co roku na inwestycje mielibyśmy 43 miliony, tak jak to było w 2019. W naszych budżetach są też środki unijne. I raz pieniędzy pozyskujemy więcej, raz mniej. W ubiegłym roku dostaliśmy na przykład 6 milionów na ogniwa fotowoltaiczne.

W tym roku jednak w budżecie nie ma praktycznie niczego – nowych dróg, chodników, ścieżek. Nie rozmawiamy więc o mniejszych dotacjach unijnych, a o całkowitym zahamowaniu rozwoju gminy. Dlaczego tak się stało?

W tym budżecie nie ma nowych inwestycji. To prawda. Z uwagi na decyzje rządzących finanse gminy zostały znacząco uszczuplone.

O jakich decyzjach mówimy?

Zmiany w podatku PIT, obniżenie stawki z 18 na 17% i zwolnienie z podatku osób poniżej 26. roku życia. I chociażby to, według szacunków skarbnika, daje 2 mln 500 tys. zł – 2 mln 700 tys. zł mniejsze wpływy do budżetu. Druga kwestia to wzrost płacy minimalnej do 2.600 zł i wyłączenie stażu pracy z tej podstawy. Mamy w szkołach około 150 pracowników niepedagogicznych – to koszt w granicach 1 mln 600 tys. zł – 1 mln 800 tys. zł. To tworzy też niebezpieczną sytuację, że ci, co obecnie zarabiają np. 2.700 zł, jak obsługa czy sekretarki, zaraz będą domagać się podwyżek, jak sprzątaczka będzie zarabiać 2.600 zł.

Samorządy narzekają także na rządowe zmiany z oświacie.

To prawda. Dwie podwyżki w 2019 roku – 5 procent od stycznia i 9,6 procent od września – spowodowały, że już wtedy musieliśmy dokładać. A w 2020 roku szacujemy, że do tej podwyżki będziemy musieli dołożyć ponad 5 milionów złotych. Do tego doszło np. zwiększenie dodatku za wychowawstwo klas. My sami podnieśliśmy go do 150 zł, bo wiedzieliśmy, że rząd ma takie plany, a finalnie obligatoryjnie został on na poziomie 300 zł. I w 100% musi to płacić gmina, tu nie ma nawet złotówki od państwa. I jak się te wszystkie rzeczy podliczy, to – według skarbnika – jesteśmy 12 milionów złotych na minusie.

I przez to gminy nie stać nawet na opłacenie oświetlenia ulicznego przez cały rok? Latarnie będą w nocy wyłączane?

Kto wie. Na razie w budżecie pieniędzy na to nie ma. Niczego nie można wykluczyć.

Nie ma też pieniędzy na inne, równie ważne rzeczy.

Nie ma dofinansowania do wymiany pieców, bardzo fajny program – ponad 300 kotłów udało nam się z niego wymienić. Nie ma na inicjatywę lokalną – aktywizowaliśmy mieszkańców, zachęcaliśmy, mówiliśmy, że jak będą fajne pomysły, to pomożemy. A teraz pieniędzy brak. Nie ma na chodniki, na destrukty, na budowę dróg.

Jest jakakolwiek szansa na to, że pojawią się nowe inwestycje?

Jeżeli pojawią się możliwości pozyskiwania pieniędzy, to będziemy się starali – nawet za cenę zadłużenia gminy – by inwestycje były realizowane. Na razie jednak takich szans nie ma. Zobaczymy, jak to się będzie kształtować, bo dużo jest niewiadomych.

Ostatnie komentarze