|
Burmistrz dostał sól z Mahle czy nie?
- Załatwiłem sól w Mahle, za darmo i tą solą posypaliśmy dwa razy miasto - chwalił się Piotr Kaszkowiak, burmistrz Sulmierzyc. Narzekał jednak, że nie obyło się bez problemów. A wszystko, jak zaznaczył, z powodu byłego szefa miejscowego ZUK - Mariusza Dąbrowskiego, który odmówił użycia soli z Mahle do posypania dróg w mieście. - (...) Ja każę solą sypać, a on odwołuje moje polecenie, bo w temperaturze ujemnej nie działa, a udowadniam mu, że jest inaczej (...) - przekonywał radnych Piotr Kaszkowiak. Dlaczego Mariusz Dąbrowski nie chciał, by sól z Mahle trafiła na drogi w mieście? - To co burmistrz rzekomo otrzymał z Mahle, to jest odpad poprodukcyjny, który nigdy nie powinien trafić na żadne drogi, tylko i wyłącznie jest przekazany do utylizacji. To stwarza zagrożenie i jest karalne - wyjaśnia Mariusz Dąbrowski, były kierownik Zakładu Usług Komunalnych w Sulmierzycach. Dodaje, że sól ostatecznie trafiła na ulice, kiedy przebywał na urlopie. - Żeby mi udowodnić i pokazać, że można. Pracownik siedział na rozrzutniku, siekierą tłukł to i bryły wielkości kilku centymetrów latały po drodze - mówi Mariusz Dąbrowski.
Władze Mahle zaprzeczają, jakoby burmistrz Sulmierzyc otrzymał z firmy sól. Zaznaczając, że jest ona ewidencjonowana. - I odbierana przez specjalistyczne firmy, posiadające odpowiednie decyzje środowiskowe za opłatą za utylizację, którą pokrywa Mahle. (...) Mahle wybiera firmy specjalistyczne, biorące pełną odpowiedzialność za utylizację i nie musimy się interesować dalszymi losami przekazywanych towarów - podkreśla Agata Bocheńska, członek zarządu Mahle. (alf)
|