Antyspam
ARTYKUŁY OGŁOSZENIA FIRMY
R E K L A M A
R E K L A M AB1 - Rezbir-choinki
R E K L A M A

CBA dostało donos, że szef KOK-u dopuszcza się przekrętów

› Aktualności miesiąc temu    5.08.2017
Marta Popławska
komentarzy 2 ocen 0 / 0%
A A A

Centralne Biuro Antykorupcyjne otrzymało donos na szefa KOK-u. Uprzejmie, aczkolwiek anonimowo poinformowano agentów, że Wojciech Szuniewicz miał się dopuścić przekrętów finansowych. Burmistrz zlecił kontrolę w domu kultury. I nic.

Donos do CBA zawierał kilka – delikatnie rzecz ujmując – nieprawidłowości, jakich dopuścić miał się szef KOK, Wojciech Szuniewicz. Miał on pozwolić na składowanie na terenie placówki, materiałów budowlanych należących do prywatnej firmy. Miał też wykorzystywać służbowe auto do celów prywatnych, parkując nim przed domem. I chyba najcięższy zarzut – Wojciech Szuniewicz miał dopuścić się przekrętów finansowych.

Burmistrz zleca audyt

CBA, po zapoznaniu się z treścią donosu przekazało go burmistrzowi Krotoszyna. I na tym sprawę zakończyło.

R E K L A M A

- Nie prowadzimy żadnych czynności związanych z Krotoszyńskim Ośrodkiem Kultury – mówi pracownik biura prasowego CBA w Poznaniu.

Czynności podjął za to włodarz miasta i przełożony Wojciecha Szuniewicza.

- Generalnie anonimów nie rozpatrujemy, ale z uwagi na fakt, że pojawiły się jakieś informacje i przesłało nam to CBA, to zleciłem ponadplanowy audyt w KOK-u – wskazuje Franciszek Marszałek, burmistrz Krotoszyna.

I tak audytor przez trzy tygodnie przeprowadzał kontrolę w Krotoszyńskim Ośrodku Kultury. Sprawdzał dokumenty, faktury, sposób zarządzania. I weryfikował zarzuty zawarte w anonimie.

Zarzuty nie zostały potwierdzone

Audytor nie potwierdził żadnych insynuacji zawartych w piśmie do CBA. Wskazał jednak na niedociągnięcia związane z kontrolą zarządczą w KOK-u. Między innymi niezbyt szczegółowe uzupełnianie kilometrówki służbowego samochodu.

- Audyt wskazał drobne nieprawidłowości, ale nic takiego, co by spowodowało, że trzeba nadawać tej sprawie jakiś bieg. Dyrektor został ukarany upomnieniem i na tym sprawa się zakończyła – mówi Franciszek Marszałek.

I dodaje. – Pewnie na każdego, kogo by się sprawdziło, coś by się znalazło. Teraz burmistrz o wynikach kontroli powiadomi CBA. - W sumie nie wiem, czy CBA oczekuje od nas jakieś informacji, ale krótkie pismo im wyślemy – informuje włodarz miasta.

Donosiciel nie odpuści?

Choć audyt nie potwierdził informacji zawartych w piśmie do CBA, to dyrektor domu kultury nie ma złudzeń – będą kolejne donosy.

- Ktoś ewidentnie uderza personalnie we mnie. Wyciągając sprawy sprzed lat, przeistaczając je w ohydne pomówienia i obrzydliwe insynuacje – mówi zdenerwowany Wojciech Szuniewicz.

I dodaje.

– Donosiciel sugerował, że ja w KOK-u raz po raz robię jakieś machloje finansowe. Ale nie podał konkretów. Tylko tzw. wbijanie szpili i insynuacje – symboliczna rolka papieru toaletowego wyniesiona 10 lat temu z ośrodka.

Sam odwołuje się do konkretów.

- Za oknem mojego biura jest kawałek nieużywanego gruntu. Sąsiadująca z nami firma budowlana zapytała parę lat temu, czy może składować tu swoje materiały. Zgodziłem się, bo w zamian za to teren ogrodzili i zrobili monitoring. Nic za to nie zapłaciliśmy. Nic też nie straciliśmy, bo ten kawałek gruntu nigdy nie był i nigdy nie będzie przez nas wykorzystany. Ale donosiciel i tak zasugerował, że pewnie miałem z tego jakieś korzyści finansowe, że działałem na szkodę firmy – obrazuje Wojciech Szuniewicz.



Pokłosie konkursu?

Szef KOK-u podejrzewa, że anonimowy donos do CBA wysłał ktoś z wewnątrz firmy.

– Bo zawarte w nim pomówienia dotyczyły tak szczegółowych, drobiazgowych rzeczy i wewnętrznych spraw, że jednoznacznie wskazuje to, że pisał go ktoś, kto w Krotoszyńskim Ośrodku Kultury pracuje. I to od lat – ocenia Wojciech Szuniewicz.

I sugeruje, że może to być ktoś niezadowolony z faktu, że to właśnie on jest „szefem kultury w mieście”. - Po ostatnim konkursie (na dyrektora KOK-u – przyp. red.) dowiedziałem się, że mam ostrą i zajadłą opozycję, która nie może pogodzić się z tym, że zostałem dyrektorem. I walczy dalej – mówi Wojciech Szuniewicz. I to, jak podkreśla - skutecznie.

- Bo okazuje się, że wystarczy wysłać donos do CBA, potem w miasto idzie plotka, że CBA jest w KOK-u i ja już mam łatę, że mną interesuje się CBA. A mną się CBA nie interesuje, tylko grupka ludzi, która mnie szczerze nie lubi i za wszelką cenę chcą mi utrudnić życie – wskazuje Wojciech Szuniewicz.



Konsekwencje wobec donosiciela?

Szef KOK-u zapowiada, że jeżeli nadal ktoś będzie szargał jego dobre imię, to wyciągnie konsekwencje. Ma jednak nadzieję, że radykalnych kroków nie będzie musiał podejmować.

- Warunkiem jest jednak to, że ci, którzy mają jakieś wątpliwości i pretensje do mnie będą musieli zrozumieć, że albo oni się ze mną wreszcie dogadają, albo – ku zdumieniu społeczności lokalnej – w KOK-u będą musiały nastąpić rozstania.

 

R E K L A M A
+ 0 głosów: 0 (0%) 0 -
dodaj zdjęcia Masz swoje autorskie zdjęcia? Dodaj je do naszego tekstu.
Komentarze (2)

Serwisy internetowe jarocinska.pl, zpleszewa.pl, rawicz24.pl, gostynska.pl, krotoszynska.pl nie ponoszą odpowiedzialności za treść komentarzy. Komentarze nie są moderowane. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane zgodnie z postanowieniami Regulaminu.

dodaj komentarz› pokaż według najstarszych
~ jolian
miesiąc temu ocena: 73%  2
Mimo wszystko ten człowiek mi się niepodobna,nieumie nic ciekawego zorganizować,poza dziecinnymi spotkaniami przy sadzie
odpowiedz oceń komentarz
wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
~ seba
miesiąc temu ocena: 60%  1
Jakim sadzie? Z gruszkami czy jabłkami?
R E K L A M A
R E K L A M A